Rano rodzice obudzili
mnie o 07:00 mówiąc, ze jadą zwiedzać okolicę i pytali, czy jadę z nimi.
Odmówiłam i poszłam spać dalej. O godzinie 08:30 obudził mnie telefon. Leń Alan
zadzwonił z pokoju obok, że ktoś puka do drzwi, a jemu nie chce się wstać. Wstałam
rozczochrana w pidżamie, myśląc, że to sąsiedzi – nie myliłam się. Powitali
mnie jakimś ciastem i niezidentyfikowanym mięsem. Podziękowałam za jedzenie i
zamknęłam drzwi. Nie byłam w nastroju, żeby gościć obcych ludzi bez rodziców.
- ALAAAAAAAAAAAAN ! – Krzyknęłam.
- Cooo ? – usłyszałam.
- Mam dla Ciebie ciasto!
- Jakie ?
- Szarlotkę iii…. Z budyniem i truskawkami – odrzekłam. Po czym usłyszałam tylko trzask drzwiami i po paru sekundach zobaczyłam swojego brata w bokserkach biegnącego po ciasto. Jedną z tych rzeczy, która łączy mnie i brata jest miłość do ciasta z budyniem i truskawkami.
Poszłam na górę się ubrać i ogarnąć. Włączyłam radio i usłyszałam swoją piosenkę.
Świetnie – pomyślałam – rozkręcamy tę imprezę! O 10:00 wzięłam klucze od domu i poszłam ogarnąć z bratem gdzie plus minus mieszkamy. Okolica nawet, nawet. Niedaleko do przystanku, w sumie wszędzie mam jako tako blisko. Wszystko było okay, tylko był jeden minus. Nikogo nie znałam, a nie mam na tyle odwagi, żeby podejść do kogoś i tak od razu zapoznać. Poszliśmy z powrotem do domu.
Jak zwykle z resztą nie odbyło się bez niespodzianek… W drodze powrotnej, pisząc SMS - wpadłam na jakiegoś kolesia. Był chyba w wieku mojego brata.. Dziwnie się na mnie popatrzył. Ja na niego z resztą też. Powiedziałam „Sorry” i poszłam dalej. A mój brat stwierdził, że jestem łamagą.
W domu nie miałam co robić, więc weszłam na Facebooka. No cóż… Odwiedzam go jakoś 100 razy na dzień. Jak zwykle… pozaczepiałam ludzi, po odpowiadałam na posty znajomych, ale nagle patrzę i mam wiadomość. Myślałam, że to kolejny znajomy z pytaniem: „Jak w Ameryce ?”. Ale nie…
Sama nie wierzyłam… To był Bieber. Powoli czytałam wiadomość, w której pisało między innymi, że słyszał moją piosenkę, pytał jak się czuję i gdzie mieszkam. Szybko odpisałam mu, że wszystko okay, że jestem fanką i mieszkam naprzeciwko niego, a przynajmniej tak mi się wydaje. Zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku. Patrzałam przez chwilę w sufit.
„Ciekawe co on teraz robi.” – pomyślałam. Po czym niemalże usnęłam. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, ale nie zeszłam na dół, bo usłyszałam również, jak mój brat otwiera drzwi. Jednak moja ciekawość pt.: „Kto przyszedł ?!” była silniejsza od zmęczenia. Słyszałam jak Alan gada z jakimś chłopakiem, siedziałam na górze schodów, ale nie chciało mi się schodzić. Chłopak miał przyjemny głos, a mój brat, jak to mój brat gadał żując jeszcze ciasto z budyniem… Słyszałam tylko kawałek rozmowy i z tego co zrozumiałam:
- Hay – przywitał się chłopak
- H… Hej. – mówił mój brat jedząc ciasto.
- Jest Nicole ?
- Jest, ale chyba śpi.
- A Ty jesteś… ? – zawahał się chłopak.
- Jej bratem. Alan.
- Dobrze. Nie wiedziałem, że ma brata.
Po chwili słyszałam tylko jakieś szepty, chyba Alan nie chciał mnie obudzić i wszedł z nim do salonu. Trudno. Poszłam do pokoju. Włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam, mimo, że było już popołudnie.
Koło 5.00pm obudziły mnie krzyki brata.
- NICOLE ! NICOOOOOOOOOOOOOOLE! Ej, wstań, teraz, już, natychmiast !
- Coo ? – nie wiedziałam co się dzieje.
- Opowiem Ci coś, ale nie dostań zawału i nie zabijaj mnie.
- Ok ? – jeszcze bardziej nie ogarniałam co się dzieje.
- Dobra, przyjdź za 10 min do mojego pokoju. Rodzice są już na dole jakby co…
- Dobra. Ogarnę, że żyję i przyjdę – powiedziałam, a Alan wyszedł z mojego pokoju.
- Cooo ? – usłyszałam.
- Mam dla Ciebie ciasto!
- Jakie ?
- Szarlotkę iii…. Z budyniem i truskawkami – odrzekłam. Po czym usłyszałam tylko trzask drzwiami i po paru sekundach zobaczyłam swojego brata w bokserkach biegnącego po ciasto. Jedną z tych rzeczy, która łączy mnie i brata jest miłość do ciasta z budyniem i truskawkami.
Poszłam na górę się ubrać i ogarnąć. Włączyłam radio i usłyszałam swoją piosenkę.
Świetnie – pomyślałam – rozkręcamy tę imprezę! O 10:00 wzięłam klucze od domu i poszłam ogarnąć z bratem gdzie plus minus mieszkamy. Okolica nawet, nawet. Niedaleko do przystanku, w sumie wszędzie mam jako tako blisko. Wszystko było okay, tylko był jeden minus. Nikogo nie znałam, a nie mam na tyle odwagi, żeby podejść do kogoś i tak od razu zapoznać. Poszliśmy z powrotem do domu.
Jak zwykle z resztą nie odbyło się bez niespodzianek… W drodze powrotnej, pisząc SMS - wpadłam na jakiegoś kolesia. Był chyba w wieku mojego brata.. Dziwnie się na mnie popatrzył. Ja na niego z resztą też. Powiedziałam „Sorry” i poszłam dalej. A mój brat stwierdził, że jestem łamagą.
W domu nie miałam co robić, więc weszłam na Facebooka. No cóż… Odwiedzam go jakoś 100 razy na dzień. Jak zwykle… pozaczepiałam ludzi, po odpowiadałam na posty znajomych, ale nagle patrzę i mam wiadomość. Myślałam, że to kolejny znajomy z pytaniem: „Jak w Ameryce ?”. Ale nie…
Sama nie wierzyłam… To był Bieber. Powoli czytałam wiadomość, w której pisało między innymi, że słyszał moją piosenkę, pytał jak się czuję i gdzie mieszkam. Szybko odpisałam mu, że wszystko okay, że jestem fanką i mieszkam naprzeciwko niego, a przynajmniej tak mi się wydaje. Zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku. Patrzałam przez chwilę w sufit.
„Ciekawe co on teraz robi.” – pomyślałam. Po czym niemalże usnęłam. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, ale nie zeszłam na dół, bo usłyszałam również, jak mój brat otwiera drzwi. Jednak moja ciekawość pt.: „Kto przyszedł ?!” była silniejsza od zmęczenia. Słyszałam jak Alan gada z jakimś chłopakiem, siedziałam na górze schodów, ale nie chciało mi się schodzić. Chłopak miał przyjemny głos, a mój brat, jak to mój brat gadał żując jeszcze ciasto z budyniem… Słyszałam tylko kawałek rozmowy i z tego co zrozumiałam:
- Hay – przywitał się chłopak
- H… Hej. – mówił mój brat jedząc ciasto.
- Jest Nicole ?
- Jest, ale chyba śpi.
- A Ty jesteś… ? – zawahał się chłopak.
- Jej bratem. Alan.
- Dobrze. Nie wiedziałem, że ma brata.
Po chwili słyszałam tylko jakieś szepty, chyba Alan nie chciał mnie obudzić i wszedł z nim do salonu. Trudno. Poszłam do pokoju. Włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam, mimo, że było już popołudnie.
Koło 5.00pm obudziły mnie krzyki brata.
- NICOLE ! NICOOOOOOOOOOOOOOLE! Ej, wstań, teraz, już, natychmiast !
- Coo ? – nie wiedziałam co się dzieje.
- Opowiem Ci coś, ale nie dostań zawału i nie zabijaj mnie.
- Ok ? – jeszcze bardziej nie ogarniałam co się dzieje.
- Dobra, przyjdź za 10 min do mojego pokoju. Rodzice są już na dole jakby co…
- Dobra. Ogarnę, że żyję i przyjdę – powiedziałam, a Alan wyszedł z mojego pokoju.
Wspaniały tak szybko sie go czyta i wogule :D
OdpowiedzUsuń<3 ^ ^
Czekam na nn <3 Daj no bo sie nie moge doczekać :D <3 - Misiek
kocham, czekam na next i znając moje myślenie ten gostek co Alan z nim gadał to był JB :P
OdpowiedzUsuńpięknie córcia piszesz :*.Mama Diana
OdpowiedzUsuń