piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 1 – „Bigger”


                Około godziny 10:00 przyszła do mnie Kaśka, chciała pomóc mi się spakować, jednak ją wyprzedziłam i spakowałam się wcześniej. Do tego umyłam głowę i zjadłam śniadanie ;D
- Kiedy wracasz ? – zapytała Kaśś.
- Nie wiem, czy w ogóle będę wracać – powiedziałam smutno.
- Jak to ? Zostawisz nas wszystkich ? – spytała.
- Wiesz jaki jest show-biznes. – rzekłam – Jesteś ciągle na miejscu, nie licząc tras. Co prawda, nie łudzę się nawet, że zajdę tak mega wysoko. Pewnie wrócę i wszystko będzie jak dawniej – uśmiechnęłam się.
- Ale wiesz… Pewien pan będzie bardzo za tobą tęsknił. – powiedziała Kaśka.
- Kto taki ?  - zapytałam, ale nie otrzymałam odpowiedzi, bo zadzwonił mój telefon. Ledwo zdążyłam go odebrać, bo okazało się, że rzuciłam go na dno toby. Świetnie, umiem się organizować jak nikt. ;/
Jestem geniuszem! Wsadzić najpotrzebniejszą rzecz, na samo dno.
- Halo ? – włączyłam głośnomówiący.
- Hej Nicole. Wiem, że może nie masz czasu, ale nie będziesz dziś przypadkiem wychodzić ?
- Będę, ale kto mówi ? – nie poznałam głosu.
- Tu Paweł, wyjdziesz ? – zapytał.
- Tak się składa, że będę wychodziła z Alanem i Kasią. Pożegnać wszystkich. Alan Ci nie powiedział ?
- Coś mruczał.. Mogę dołączyć ? – zapytał.
- Pewnie, nie ma problemu, jeśli chcesz. Ale będzie też Robert. – rzekłam
- Dobra, o której ?
- Jakoś o 13:00 będziemy wychodzić. – powiedziałam i poczułam, że się czerwienię.
- Okay. Będę 13:10 koło parku. – rozłączył się.
                Zanim zdążyłyśmy cokolwiek zrobić, musiałyśmy wychodzić, chłopaki już na nas czekali. Poszliśmy w stronę domu Anki. Na nasze szczęście nie mieszkała daleko. Zapukaliśmy do jej drzwi. Otworzyła.
- Hej! Przyszłam się pożegnać. – powiedziałam.
- OMG. Nie mogę uwierzyć, że wyjeżdżasz. – rzekła. – O siema! – krzyknęła gdy zobaczyła Kasię i chłopaków.
- Hej, hej – przywitali się.
- Może chcesz iść się żegnać z nami ? – zapytałam.
- Jasne – oznajmiła biorąc kurtkę. – Maamoooo! Wychodzę! – krzyknęła w drzwiach.
                Przeszliśmy prze pół miasta, gadając i żegnając się ze wszystkimi znajomymi, których lubimy i szanujemy.  Zanim się spostrzegliśmy była 17:00. Miałam jeszcze trochę czasu do przyjazdu limuzyny. Poszliśmy więc na miasto. Kupić jakieś picie czy lody. Bawiliśmy się świetnie. Nagle zadzwonił mój telefon. To Filip.
- Nicole! Gdzie ty się podziewasz ?! Limuzyna będzie za 15 minut!
- O kurde! Zapomniałam, już lecę!  - pobiegłam do domu, razem ze znajomymi. Kiedy dobiegłam zostało mi 5 min do przyjazdu. Filip zaproponował, żeby pojechali ze mną, a limuzyna potem odwiezie ich tutaj.  Ucieszyła mnie ta wiadomość, kiedy auto podjechało cała nasza piątka (wraz z rodzicami z przodu) wpakowała się do limuzyny. Odjechaliśmy…
_______________________________________
Pierwszy rozdział.. Jak wam się podoba ?
Mile widziane komentarze <3

4 komentarze:

  1. Anonimowy2.11.12

    Podoba mnie się!
    Czekam na kolejny rozdział!:3

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy12.11.12

    :D
    Fajny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy1.4.13

    o jak miło <3 / / Olga :3

    OdpowiedzUsuń