Nie mogłam uwierzyć własnym
uszom. Będę miała tego samego menagera co Bieber ? to jakoś trochę nie możliwe.
Strzeliłam sobie w twarz z liścia, ale się nie obudziłam…Czyli… To dzieje się
naprawdę! Podniosłam się z krzesła i przywitałam ze Scooter’em.
- Dzień dobry panie Scooter. - rzekłam.
- Hej. Mów mi Scott. Hej Scott, albo coś w tym stylu – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Oh… Okay Scott.
- I tak ma być. Jak mówisz Panie, to czuję się staro – oznajmił uśmiechając się.
- Yoo Scott ! – walnął mój brat.
- Hej młody ! Zgaduję, że jesteś bratem Nicole ? – odpowiedział Scott.
- Boże.. Aż tak to widać ? Jestem Alan.
- Hahah. Oj Alan… - zaśmiał się. – A Państwo to.. rodzice Nicole, tak ?
- Tak – powiedziała mama ale szturchnęłam ją w ramię. – To znaczy, ja jestem jej mamą, a to Filip ojczym Nicole i Alana.
- A ich prawdziwy ojciec ? –zapytał z ciekawością Scott.
- Rozwiedliśmy się. – powiedziała spokojnie.
- Ahaaa. Dobrze, nie będę już pytał. Usiądźmy i porozmawiajmy.
Usiedliśmy z powrotem do stolika. Scooter zaczął omawiać pewne rzeczy związane z tym co będę teraz robić, aby dojść na szczyt, oczywiście nie zaniedbując nauki. Szczerze powiedziawszy, to średnio podobały mi się plany. Piosenki, teledyski, radio, nauka ? Może jeszcze frytki do tego. Nie mogłam wytrzymać już tego długiego gadania. Jedyne co mnie ciekawiło to…
- Jesteś też menagerem Biebera, prawda ? – spytałam ni z tego ni z owego, a mój brat popatrzał się na mnie jak na czystego debila i zapalił fajkę.
- No tak.
- To mam dwa pytania do Ciebie…
- To wal śmiało – powiedział wesoło.
- 1 – jak masz zamiar dać sobie radę ? Bo widziałam w programach itd. Że jesteś ciągle z Justinem, więc ?
- Hmmm… Masz racje, byłem ciągle przy nim, ale teraz to już stary koń, jeśli wiesz co mam na myśli. Da sobie radę, beze mnie. Ma wyznaczony plan.
- Ale wiesz, że on lubi łamać reguły i niszczyć plany, a poza tym robić kawały wszystkim ?
- Masz rację. Skąd tyle wiesz…
- Belieberka . No ii.. ja tu jestem od zadawania pytań! – powiedziałam ;p
- Okay, jakie jest to drugie pytanie ?
- 2 – Czy… Ja kiedyś się z nim spotkam ? – spytałam grzecznie.
- Nie wiem. To bardzo mało prawdopodobne. Mimo, że będziecie mieli jednego menagera, nie będziecie się spotykać. Może raz, czy dwa. Z resztą teraz jeszcze końcówka tej ustawki z Seleną.
- AHA! Czyli to była ustawka! Wiedziałam. – powiedziałam dumnie.
- Tak, była. Ale się skończyła. Ty też będziesz w takich ustawkach.
- no super.. – mruknęłam.
- nie będzie źle siora. Silna jesteś – dodał na koniec mój brat przygaszając papierosa.
Przez resztę „pogadanki” siedziałam już cicho lekko naburmuszona. Może nie cały czas, bo gdy Scott powiedział, że mamy mieć dom w ATLANCIE, prawie podskoczyłam z radości. Teraz tylko misja, gdzie mieszka Bieber i już. Domek koło niego. Pytałam Scootera o jego adres. Dał mi, tylko żebym mu głowy nie zawracała i nikomu nie dawała, bo już po mnie. Mój brat nie był zbyt zadowolony, że chcę mieszkać koło Biebera do czasu kiedy nie dowiedział się, że na tej samej ulicy mieszkają też modelki.
Co do adresu.. Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać... Misja zakończona. Juto wylatujemy do Atlanty. A dzisiaj nocujemy w Hotelu. Świetnie ;/ . Mam nadzieję, że to będzie krótka noc. Jeszcze zanim zasnęłam, zadzwoniłam do przyjaciół… W Końcu obiecałam.
- Dzień dobry panie Scooter. - rzekłam.
- Hej. Mów mi Scott. Hej Scott, albo coś w tym stylu – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Oh… Okay Scott.
- I tak ma być. Jak mówisz Panie, to czuję się staro – oznajmił uśmiechając się.
- Yoo Scott ! – walnął mój brat.
- Hej młody ! Zgaduję, że jesteś bratem Nicole ? – odpowiedział Scott.
- Boże.. Aż tak to widać ? Jestem Alan.
- Hahah. Oj Alan… - zaśmiał się. – A Państwo to.. rodzice Nicole, tak ?
- Tak – powiedziała mama ale szturchnęłam ją w ramię. – To znaczy, ja jestem jej mamą, a to Filip ojczym Nicole i Alana.
- A ich prawdziwy ojciec ? –zapytał z ciekawością Scott.
- Rozwiedliśmy się. – powiedziała spokojnie.
- Ahaaa. Dobrze, nie będę już pytał. Usiądźmy i porozmawiajmy.
Usiedliśmy z powrotem do stolika. Scooter zaczął omawiać pewne rzeczy związane z tym co będę teraz robić, aby dojść na szczyt, oczywiście nie zaniedbując nauki. Szczerze powiedziawszy, to średnio podobały mi się plany. Piosenki, teledyski, radio, nauka ? Może jeszcze frytki do tego. Nie mogłam wytrzymać już tego długiego gadania. Jedyne co mnie ciekawiło to…
- Jesteś też menagerem Biebera, prawda ? – spytałam ni z tego ni z owego, a mój brat popatrzał się na mnie jak na czystego debila i zapalił fajkę.
- No tak.
- To mam dwa pytania do Ciebie…
- To wal śmiało – powiedział wesoło.
- 1 – jak masz zamiar dać sobie radę ? Bo widziałam w programach itd. Że jesteś ciągle z Justinem, więc ?
- Hmmm… Masz racje, byłem ciągle przy nim, ale teraz to już stary koń, jeśli wiesz co mam na myśli. Da sobie radę, beze mnie. Ma wyznaczony plan.
- Ale wiesz, że on lubi łamać reguły i niszczyć plany, a poza tym robić kawały wszystkim ?
- Masz rację. Skąd tyle wiesz…
- Belieberka . No ii.. ja tu jestem od zadawania pytań! – powiedziałam ;p
- Okay, jakie jest to drugie pytanie ?
- 2 – Czy… Ja kiedyś się z nim spotkam ? – spytałam grzecznie.
- Nie wiem. To bardzo mało prawdopodobne. Mimo, że będziecie mieli jednego menagera, nie będziecie się spotykać. Może raz, czy dwa. Z resztą teraz jeszcze końcówka tej ustawki z Seleną.
- AHA! Czyli to była ustawka! Wiedziałam. – powiedziałam dumnie.
- Tak, była. Ale się skończyła. Ty też będziesz w takich ustawkach.
- no super.. – mruknęłam.
- nie będzie źle siora. Silna jesteś – dodał na koniec mój brat przygaszając papierosa.
Przez resztę „pogadanki” siedziałam już cicho lekko naburmuszona. Może nie cały czas, bo gdy Scott powiedział, że mamy mieć dom w ATLANCIE, prawie podskoczyłam z radości. Teraz tylko misja, gdzie mieszka Bieber i już. Domek koło niego. Pytałam Scootera o jego adres. Dał mi, tylko żebym mu głowy nie zawracała i nikomu nie dawała, bo już po mnie. Mój brat nie był zbyt zadowolony, że chcę mieszkać koło Biebera do czasu kiedy nie dowiedział się, że na tej samej ulicy mieszkają też modelki.
Co do adresu.. Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać... Misja zakończona. Juto wylatujemy do Atlanty. A dzisiaj nocujemy w Hotelu. Świetnie ;/ . Mam nadzieję, że to będzie krótka noc. Jeszcze zanim zasnęłam, zadzwoniłam do przyjaciół… W Końcu obiecałam.
Nom to jest blog :) Masz fajny pomysł i mam nadzieję, ze sie nie poddasz zbyt łatwo :) rodział spoko, tylko szkoda, że taki krótki :( ale co tam, czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńHeeja ;D znalazłam dziś twojego bloga i strasznie zaciekawiła mnie ta historia ;) także, czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały ;) Pozdrawiam, Ann<33 [moneta-na-szczescie.blogspot.com]
OdpowiedzUsuńŚwietny <3 Jestem Ciekawa Co W Następnym Rozdziale. Zaraz Przeczytam Reszte :D Misiek
OdpowiedzUsuń