Szczerze mówiąc nie
wiedziałam, że tak to się skończy… Wczoraj byłam zwykłą szarą nastolatką, nie
wyróżniającą się niczym. Wręcz przeciwnie, zawsze wmieszałam się w tłum. Byłam
jedną z wielu… Z bardzo wielu. Nie miałam chłopaka, tylko kilka przyjaciółek, a
dziś ? Dziś wieczorem przyjedzie po mnie limuzyna, zabrać mnie do Los Angeles.
Jak to się stało ? – zapytacie. Powiem wam, że to dość ciekawa historia, która
zaczęła się dość niewinnie.
Moi rodzice się rozwiedli, gdy miałam 5 lat. Mój brat Alan miał wtedy niecałe 9. Strasznie płakałam za tatą, mimo że często się z nim spotykałam. Mój brat w wieku 13 lat zaczął przez to palić. Tata ułożył sobie życie, teraz mamy dwie matki. Od strony ojca mamy dwie młodsze siostry. Ja ich nie lubię, zawsze się drą i przemądrzają – w końcu to bliźniaczki. Moja mama ma na razie narzeczonego, nawet go lubię. Mówię na niego Filip, bo nigdy nie nazwę go ojcem.
Ale wracając do tematu, byłam tak smutna rozstaniem, że zaczęłam śpiewać smutne piosenki, w szafie mamy znalazłam gitarę, a Alan pomógł mi się nauczyć grać. Kiedy tylko było mi smutno, grałam i śpiewałam, trochę mi się polepszało. Kiedy miałam 12 lat, przeprowadziliśmy się do innego miasta. Tam poznałam moją najlepszą przyjaciółkę – Kasię. Oczywiście, mam też kilka innych przyjaciółek np. Anię. Ale z Kasią znam się najdłużej. Alan za to zadaje się z chłopakiem, który mi się podoba, ale… wstydzę się z nim normalnie gadać. Pewnego dnia, Kaśka zaczęła mnie namawiać do wrzucenia filmików na YT. Po długim namawianiu wrzuciłam najpierw pierwszy, potem drugi, trzeci itd. Ludziom zaczęło się to podobać – cieszyłam się. W końcu to już jakieś osiągnięcie..
W Internecie miesiąc później znalazł mnie nie jaki Scooter Brown. Moja mama bardzo chętnie zgodziła się na krótki wyjazd do USA. Zawsze chciała tam pojechać. Trochę jak historia Biebera – powiecie. Ale ja wam powiem, że to jest zupełnie pokręcone i zupełnie inne. Ta moja historia nauczyła mnie jednej rzeczy: Nie ważne ile razy upadniesz, ważne jak się podniesiesz.. „Never Give Up”.
Moi rodzice się rozwiedli, gdy miałam 5 lat. Mój brat Alan miał wtedy niecałe 9. Strasznie płakałam za tatą, mimo że często się z nim spotykałam. Mój brat w wieku 13 lat zaczął przez to palić. Tata ułożył sobie życie, teraz mamy dwie matki. Od strony ojca mamy dwie młodsze siostry. Ja ich nie lubię, zawsze się drą i przemądrzają – w końcu to bliźniaczki. Moja mama ma na razie narzeczonego, nawet go lubię. Mówię na niego Filip, bo nigdy nie nazwę go ojcem.
Ale wracając do tematu, byłam tak smutna rozstaniem, że zaczęłam śpiewać smutne piosenki, w szafie mamy znalazłam gitarę, a Alan pomógł mi się nauczyć grać. Kiedy tylko było mi smutno, grałam i śpiewałam, trochę mi się polepszało. Kiedy miałam 12 lat, przeprowadziliśmy się do innego miasta. Tam poznałam moją najlepszą przyjaciółkę – Kasię. Oczywiście, mam też kilka innych przyjaciółek np. Anię. Ale z Kasią znam się najdłużej. Alan za to zadaje się z chłopakiem, który mi się podoba, ale… wstydzę się z nim normalnie gadać. Pewnego dnia, Kaśka zaczęła mnie namawiać do wrzucenia filmików na YT. Po długim namawianiu wrzuciłam najpierw pierwszy, potem drugi, trzeci itd. Ludziom zaczęło się to podobać – cieszyłam się. W końcu to już jakieś osiągnięcie..
W Internecie miesiąc później znalazł mnie nie jaki Scooter Brown. Moja mama bardzo chętnie zgodziła się na krótki wyjazd do USA. Zawsze chciała tam pojechać. Trochę jak historia Biebera – powiecie. Ale ja wam powiem, że to jest zupełnie pokręcone i zupełnie inne. Ta moja historia nauczyła mnie jednej rzeczy: Nie ważne ile razy upadniesz, ważne jak się podniesiesz.. „Never Give Up”.
Ciekawie sie zaczyna :D - Misiek
OdpowiedzUsuńbrzmi jakby to sie działo serio w twoim życiu <3
OdpowiedzUsuń