wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 21. – „Christmas Love”

               Poszłam do swojego pokoju, gdzie włączyłam laptopa i położyłam się na łóżko. 
Pierwsza strona, którą sprawdziłam był Facebook. Norma. Niestety nic ciekawego się nie działo, odpisałam tylko Pawłowi na wiadomość i wyszłam. Położyłam lapka na stole i przebrałam się w pidżamę http://pizamka.pl/p260,pizama-damska-regina-model-689.html po czyn na chwilę wyjrzałam przez okno… Na ulicy wciąż był napis od Juju, lecz w momencie, gdy na niego patrzyłam – zauważyłam, że pada śnieg.
„Niedługo wigilia” – przeszło mi przez myśl – „Oby się nie kłócili jak w tamtym roku…” Posmutniałam na samą myśl, więc położyłam się spać.
                Rano obudził mnie dzwonek do drzwi.. Leniwie przeciągnęłam się w łóżku, gdy ktoś strasznie się dobijał do drzwi
„ding dong! ding dong! ding dong! ding dong! ding dong! ding dong! ding dong! ding dong! ding dong!”. Szybko więc zeszłam na dół i otworzyłam drzwi.
- Ile razy można dzwonić ? – spytał Justin w drzwiach.
- Wystarczyło by raz.. dopiero wstałam, co już pewnie zauważyłeś.
- Wybacz. I tak ślicznie wyglądasz. Stylowa pidżama.- zaśmiał się Justin.
- Oj.. cicho!
- Więc… Ubieramy tę choinkę ?
- No pewnie tylko.. Muszę ją zdjąć ze strychu..
- Zrobię to za Ciebie.. Ty idź się ubierz..
-Awww , dziękuję ! – powiedziałam i poszliśmy na górę. Ja do pokoju, a Justin otworzył strych i poszedł po drzewko i ozdoby. Ubrałam się w
http://stylistki.pl/niebieski-177284/ i poszłam do Justina, bo zobaczyłam, że jeszcze nie zszedł ze strychu:
- Wszystko gra ? – spytałam.
- Taak, tylko zastanawia mnie jedna rzecz.
- Co takiego ?
- Dlaczego w tym kartonie jestem ja ?
- Co ? – nie zrozumiałam i wbiegłam na górę. Po chwili uświadomiłam sobie, że w jednym kartonie są wszystkie gazety, zdjęcia i plakaty Justina, a co najważniejsze moja lista czego bym chciała. Kiedy weszłam na górę Justin siedział po turecku z moją listą i coś pisał:
- Co Ty robisz ?
- Ammm… Sama zobacz… - rzekł, a ja usiadłam obok niego. Justin odhaczał rzeczy, które miały miejsce w ostatnich 3 tygodniach. Zaznaczone było:
|+ Pójść na koncert Justina |
|+ Pogadać z Justinem         |
|+ Przytulić go                       |
|+ dostać buziaka                 |
|+ Pocałować Juss’a             |
|- mieć mini Justina *.*       |
- Hahah. To Ostatnie to na serio ? – spytał Justin.
- Oj byłam mała! Oddaj mi to ! – zaśmiałam się.
- No wiesz… Jerry i ja..
- JUSTIN! – krzyknęłam ze śmiechem.
- No dobrze, dobrze. Już jestem grzeczny.
- Juuuż to widzę! No dobra. Idziemy ubierać tą choinkę ?
- Jasne. A tak na marginesie. Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. Ty też świetnie wyglądasz… Z resztą jak zawsze.
- Hahah. Dzięki . :) – powiedział Justin i poszliśmy na dół. Justin postawił choinkę w rogu naprzeciw kominka. Ja wyciągnęłam lampki zaczęłam kłaść je na choince. Po około godzinie udało nam się ją ubrać z małą stratą – 4 bombek – to wszystko przez Juju!
                Nagle poczułam, że dostałam sms. To Paweł. „Widziałem zdjęcie. Słodki całus na scenie. Więc chciałem tylko życzyć szczęścia z Justinem. Tylko nie wiem czemu podbijałaś do mnie, ale ok. Cześć.”
Na widok tego sms okropnie posmutniałam.
- Co się stało ? – spytał Justin, a ja pokazałam mu treść wiadomości po czym Juju spytał – Kto to ?
- To jest.. Taki chłopak, który okropnie mi się podobał.. – powiedziałam smutno.
- Przepraszam.
- Nie. Nie masz za co… I tak już nigdy pewnie nie wrócę do Polski.
- Ech.. Nie  wiedziałem, naprawdę mi przykro. – posmutniał.
- Nie martw się. Dam radę. – ale chwile potem dostałam kolejnego sms. – MATT ?! – zdziwiłam się okropnie.
- Jej.. a kto TO ? – Justin nie ogarniał.
- To.. mój były – humor zepsuł mi się już do końca.
- Coś Ci zrobił ?
- Nie, ale po zerwaniu strasznie mnie wyzywał i.. – łza spłynęła mi po policzku.
- Oj nie płacz.. Co się stało ?
- I wtedy wszyscy, oprócz Kate i Ani odwrócili się i… - chciało mi się płakać coraz bardziej.
- Spokojnie, jeśli nie chcesz, nie musisz mówić.
- Powiem – wzięłam głęboki wdech – i wtedy właśnie myślałam o najgłupszych rzeczach, jeśli wiesz co mam na myśli - mówiąc to pokazałam mu bliznę na ręce. On przybliżył tę rękę do siebie i pocałował.
- Nigdy więcej tego nie rób. Pokażesz mi tego sms ? – spytał.
- Proszę – podałam mu telefon, a on otworzył wiadomość.
- Chcesz wiedzieć co napisał ? – zrobił krzywą minę Juju, a ja przytaknęłam. Justin czytał „Oh, czyli teraz jesteś z Biberem bitch ? Bardzo miło mi wiedzieć.. Ale nie martw się. Nadal myślę, że on jest gejem.”
- Ech… - westchnęłam, a łzy mimo tego, że nie chciałam zaczęły płynąć.
- If I was your Boyfriend… I’d never Let you go.. Keep you on my arm girl… You’d never be alone… - zaczął nucić Justin. Podbiegłam do niego i przytuliłam. Justin trzymał mnie tak, jakby nigdy nie chciał puścić. „Kochany jest” – przeszło mi przez myśl.
- Lepiej ? – spytał po chwili.
- Troszkę. Może teraz pójdziemy do Ciebie ubrać choinkę ?
- Okay… A jeszcze coś… Gdzie są Twoi rodzice ?
- Amm… Wrócą chyba po jutrze.. Wyjechali do ciotki. A co ?
- Wiesz… Mojej mamy też nie ma…
- Tak wiem, wiem… Ale Alan..
- Pogadam z nim – uśmiechnął się.
- Ohh, powodzenia! – powiedziałam, a Alan właśnie wszedł do domu, chyba wrócił ze spaceru.
Zeszłam z Justinem na dół. Niestety na dole była też niejaka Isabella, która również okazała się Belieber. Justin podpisał się jej na torebce i zrobił z nią zdjęcie, następnie poprosił mojego brata na bok do kuchni, a ja z Isabellą zostałyśmy.
- Hej, Nicole jestem. Siostra Alana. – przedstawiłam się i podałam rękę.
- Isabella. Alan dużo mi o Tobie mówił.
- Naprawdę ?
- Tak, jesteście wspaniałym rodzeństwem.
- Oh, dziękuję. I jak widzę jesteś Belieber ?
- Tak, już od 2 lat! A Ty ?
- Też, od 4. – uśmiechnęłam się.
- Wow. I spotykasz się z Justinem ?
- Amm… Ty tylko taki.. przyjaciel, że tak powiem…
- Chwila.. A to nie Ty jesteś Nastin ? – zdziwiła się.
- Ahh.. Hahah. Fani tak myślą.. Moje kochane PurpleStar.
- Też jestem PurpleStar od niedawna! Dasz mi autograf ?
- Hahah. Pewnie – powiedziałam i podpisałam się obok Juju na torbie. Kiedy skończyłam Alan i Justin wyszli z kuchni. Popatrzyłyśmy się na nich, a Justin powiedział do mnie:
- Idź się spakuj. Zmieniamy lokal !
- Okaaay.. To.. Pidżamę, szczoteczkę, szczotkę i…
- Ręcznik Ci dam. –dodał Juju. Isabella popatrzała się na nas dość dziwnie a ja szybko powiedziałam:
- Tylko przyjaciel!
- Dobra, dobra księżniczko. Chodź się pakować. 

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 20. – „Under The Mistletoe”


- Co jest ? – spytałam go.
- Jest dopiero 8.30pm., pogadamy ?
- Amm.. Pewnie. – odpowiedziałam, ale przyznam, że trochę się tego wystraszyłam.
- To wejdź do środka.
- Moment – rzekłam i krzyknęłam z drzwi do brata – ALAAAN! Będę o 10pm ! Powiedz mamie!
- Okay! – Usłyszałam głos brata, po czym weszłam do domu Justina.
- Wooooooooooooooooooooow! – krzyknęłam wchodząc do salonu.
- Coś nie tak ?
- Właśnie wszystko tak! Twój dom jest ogromny! Ze dwa razy większy od mojego! – nie mogłam się nadziwić. Ściany salonu miały przyjemny dla oka ciemnoczerwony kolor, meble były białe, w kominku tlił się jeszcze ogień. Justin oprowadził mnie po parterze. Z salony jedno z przejść prowadziło do jadalni oraz kuchni. Kolejne drzwi były od łazienki a inne to zejście do „piwnicy”… A mówię „piwnica” gdyż to pomieszczenie, mimo że jest pod ziemią nie przypominało piwnicy… Kiedy Justin zapalił światło okazała mi się siłownia z profesjonalnym sprzętem, a w pokoju obok była sauna i Jacuzzi.
- Czego Ty nie masz w tym domu na co dzień ? – spytałam i wciąż nie mogłam uwierzyć te wszystkie cuda.
- Ummm… Na co dzień.. Nie mam tu Ciebie – uśmiechnął się.
- Awww.. – zarumieniłam się.
- Too… pokazać Ci jeszcze górę ? – spytał.
- Pewnie! – uśmiechnęłam się i poszliśmy na górę. Tam znajdował się pokój Pattie z ogromną garderobą, dwie łazienki, pokój gościnny z neonowym napisem „Never Say Never” na ścianie i pokój Juju. Był chyba największy. Dwie ściany pomalowane w odcień jasnego fioletu, a kolejne dwie na jasnoszary. Sofa, i szafy były czarne, biały stół i kilka dwa miękkie, ciemnofioletowe fotele stały na ciemnoszarym, niemalże czarnym dywaniku. W rogu stała już choinka a obok ozdoby do przystrojenia, a całkiem niedaleko drzwi na wielki balkon.
- I jak ? – spytał Bieber.
- To jest.. Wow… Wspaniałe… Nawet nie wiesz ile bym dała, aby tu nocować!
- No wiesz.. – zaczął Justin.
- Hahah. Nie Justin! – zaśmiałam się.
- Ale dlaczego ? – zrobił minkę smutnego szczeniaka.
- Amm.. Chociażby rodzice – uśmiechnęłam się.
- Mam dar przekonywania.!
- Ohh Justin. Może kiedy indziej.. Dobrze ?
- No okaaay. Ale obiecujesz ?
- Moooooże. – odpowiedziałam. – Too…  o czym chciałeś ze mną pogadać ?
- O wszystkim i o niczym – mówiąc to usiadł na kanapie i dał mi ręką znak, abym też usiadła.
- Hmmm… O czym na przykład ?
- No bo wiesz… PurpleStars i Beliebers będą teraz myślą, że jesteśmy razem.
- Tak wieeem, ale to Ty dałeś mi buziaka.
- Nie mów, że nie chciałaś! – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Chciałam, bo.. to takie marzenie małej dziewczyny. – odpowiedziałam mu, a on dał mi znów buziakaa – I właśnie jeszcze raz się spełniło.
- Słodka jesteś.
- Awwww… Nawet nie wiesz ile znaczą dla mnie te słowa. Zwłaszcza od Ciebie.
- Właśnie miałem spytać… Od ilu lat jesteś Belieberką ?
- Od… ponad 4!
- Czyli tak jakby od początku…
- Taak, szczerze mówiąc miałam przez to kilka problemów w szkole i… nawet głupie myśli samobójcze, ale Twoje nagrania, Twój głos sprawił, że… W końcu uwierzyłam, że będzie dobrze.
- Chyba nie wiesz ile TE słowa dla mnie znaczą… - powiedział Juju.
- Naprawdę ?
- Tak. Jesteś True Belieber. Nie odeszłaś mimo wszystko.
- I nie mam zamiaru odejść, mimo że już Cię poznałam. I moje wielkie marzenie się spełniło.
- Moje też. – znów się uśmiechnął.
- Chodzi Ci o to, że spełniłeś swoje sny ? Że jesteś rozpoznawany i masz miliony fanek ?
- Nie :)
- Miałeś jeszcze inne marzenie ?
- Tak, bo wiesz… Dawno nie czułem się tak swobodnie rozmawiając z kimś… A Ty po prosty na wszystko masz odpowiedź i wiesz jak się czuję.
- Awww – powiedziałam, a po policzku spłynęła mi łza szczęścia.
- Tylko znowu nie płacz.:)
- Ale ja nawet nigdy nie śmiałam marzyć że z Tobą porozmawiam… A teraz Ty.. mówisz mi takie rzeczy..
- Mówię Ci prawdę.!
- To spełnienie nawet najskrytszych marzeń Justin.
- A to też jest spełnieniem ? – po tym pytaniu Juss pocałował mnie. O tym mogłam sobie jedynie pomarzyć i to tak głęboko w sobie! Czułam się, jakbym latała, jakby to był najpiękniejszy sen.
-Wow, Justin… To było.
- Ja wiem. – powiedział mi, i nagle zadzwonił mój telefon. To Alan. Spojrzałam na zegarek. Była 10.15pm.
- Justin przepraszam, ale muszę już iść.
- Dobrze… Może spotkamy się jutro ? Jutro 1 grudnia, może.. ubierzemy choinki ?
- Okay, to możesz przyjść rano.
- Dobrze. Luv yah…
- Kocham Cię – powiedziałam mu to Polsku.
- Kofham ? – nie zrozumiał.
- To znaczy Love you po polsku.
- Oooo… A jak powiedzieć Love you too ?
- Też Cię kocham.
- Tesz cię kofham! – powiedział, a ja wyszłam z jego pokoju, zeszłam na dół, założyłam buty i przebiegłam przez ulicę do swojego domu.
                Wbiegłam do domu jak poparzona, jednym ruchem zdjęłam kurtkę i pobiegłam do pokoju mojego brata.
- Alan! – krzyknęłam na wejściu.
- Spóźniłaś sięęę – powiedział.
- No wiem, wiem… Ale słuchaj…
- Tak ?
- Ja… No.. To znaczy.. Bieber… On… mnie..
- pocałował ?
- Taaak, skąd wiesz ?
- Domyśliłem się.. – uśmiechnął się brat – i jak było ?
- NO WIESZ COO…
- No właśnie nie wiem… dlatego pytam.
- Ej no.. Chyba nie będę Ci mówiła czy Bieber dobrze całuje.. Mimo że robi to super.
- Nooo… I coś z tego będzie ? – pytał dociekliwie brat.
- Nie wiem.. Spytaj Świętego Mikołaja! >,<
- Okaaaay. Na jutro jakieś plany ?
- Ammm… Jutro sobota i idę ubierać choinkę z Juju. A potem on przychodzi do nas..
- Mmmm – mruknął Alan.
- Chyba idę za moment spać – powiedziałam.
- Ja też siorka.. Jeszcze jutro 0 10.00 idę z Isabellą na spacer.
- Z kim ? – zdziwiłam się.
- Z koleżanką, z którą piszę.
- Modelka ?
- Mooooże – uśmiechnął się Alan.
- Hahah. Wiedziałam. Okay brat, jakby co to jeszcze z 15 min będę na lapku.
- Okay!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 19. – „Bieber Fever”


                Weszliśmy do środka. Przyznam, że prowadzący był nieco zaskoczony, że Justin jest z nami, ale zgodził się, by został. 
- Witajcie słuchacze! Dziś w naszym radiu gościmy dziewczynę, która niedawno rozpoczęła swoją karierę! Nicole Black! I jej brata… Alana! – zaczął prowadzący (Tim).
- Hej. Fajnie, że mogę być tu dzisiaj, choć łatwo nie było – powiedziałam do mikrofonu.
- Właśnie! Mamy do was dzisiaj kilka pytań! A oto pierwsze z nich… Czy to prawda, że zanim tu przybyliście w galerii HEART odbył się mini koncert ?
- Tak, powiedzmy. Po prostu fani oszaleli, a my nie chcieliśmy ich zawieść. – odpowiedziałam.
- Był tam z wami Justin Bieber, który również jest tutaj z nami! Czy to prawda ?
- Tak Tim, to prawda – odpowiedział mój brat.
- Jak to się stało, że znaleźliście się w tym samym miejscu i czasie ?
- Po prostu przyjechaliśmy razem – odpowiedział Justin – Znamy się już ponad dwa tygodnie.
- To bardzo ciekawe – mówił Tim – Mamy mnóstwo e-maili i telefonów od naszych słuchaczy! Czy wasza trójka odpowie na pytania ?
- Pewnie, z chęcią!
- Oto pierwszy telefon! Anja z Californi w USA! Jesteś z nami w radiu STAR! O co chciałabyś zapytać ?
- A więc… Chciałabym zapytać, jaki masz stosunek do swoich fanów Nicole ? – spytała Anja
- Dobre pytanie… Chcę powiedzieć, że… kocham swoich fanów, mimo, że nie mam ich dużo. Mimo wszystko dziękuję wszystkim tym, którym podoba się moja muzyka! To bardzo miłe, dziękuję.
- Dziękujemy Anju ! I życzymy miłego wieczoru!
- Również dzięki!
-Kolejny telefon jest od Ralfa z LA!
- Hej! Chciałbym wiedzieć, skąd nazwa PurpleStars dla swoich fanów ?
- Powiem Ci, że to był w pewnym sensie pomysł Justina. Uparł się przy Fioletowym, a Gwiazdy.. to dlatego, że każdy fan jest taką gwiazdą na niebie, która oświetla mi drogę…
- Wow. Świetne dzięki!
- Koleje telefony ! – rzekł Tim
- Hej. Jestem Alicja! Chciałabym wiedzieć, czy planujesz jakąś płytę ? A jeśli tak, to może jakiś duet z Justinem ? Jestem PurpleStar i Belieber!
- Wiesz Alicio.. Bardzo możliwe, że płyta będzie w kwietniu następnego roku… Jeśli chodzi o nazwę, będzie to „My Dreams”.  A jeśli chodzi o duet… To zależy również od Justina. – odpowiedziałam.
- Świetnie dziękuję!
- Hej! Jestem Jessi. I nurtuje mnie  (i zapewne nie tylko mnie) pytanie: Co łączy Cię z Justinem ? Pytam, bo na Twitterze piszą o was Nastin.
- Hej Jessi. Tak więc.. – zaczęłam – mnie i Justina łączy tylko przyjaźń, jeśli tak to mogę nazwać.
- Ale nigdy nic nie wiadomo – dorzucił Justin.
- Justin, masz coś na myśli ? – spytała jeszcze Jessi.
- Tego kochana, nie mogę Ci powiedzieć, ale … Never Say Never.
- Dzięki!  - odpowiedziała, a telefonów było jeszcze z 20… Było jeszcze kilka pytań, co planujemy na święta, czy kiedy będzie jakiś koncert. Ja i Alan chętnie odpowiadaliśmy na pytania. Justin również coś dopowiadał. Potem, kiedy nastąpił koniec czasu dla telefonów, Tim, przeczytał kilka maili, na które również odpowiedziałam… Pod koniec Tim, zadał mi jedno zasadnicze pytanie.
- Nicole! Zanim nastąpi 8.00pm. i zanim skończy się audycja, chciałbym jeszcze zapytać: Czemu Justin i Ty, macie ręce sklejone taśmą ?
- No wiesz… - zawahałam się – Justin po prostu BARDZO chciał iść z nami i kiedy powiedziałam mu, aby został, po prostu.. przykleił się i powiedział, że teraz bez niego nie pójdę.
- Hahah! Dobrze! Justin znany nam jest z różnych dziwactw! A na dziś kończymy audycję! Żegnamy się z wami!
- Paaa! Cześć! Kochamy Was – pożegnaliśmy się z Alanem, a Justin dodał:
- Chwila! Mam dla was zagadkę, a odpowiedzi piszcie na Twitterze! Pytanie: Kiedy widać po mnie, że jestem zakochany ? Pierwsze 5 dobrych odpowiedzi – nagroda w postaciu autentycznego autografu! Dziękuję. Kocham Was!
                W tym momencie Tim dał znak, ab zakończona audycję. Ja i Alan zastanawialiśmy się, o co chodzi Juju, ale… nic konkretnego nie wpadło nam go głowy. Pożegnaliśmy się z Timem i resztą i wyszliśmy.
- Ammm… Juss ? Możesz nasz rozkleić ? – spytałam grzecznie.
- Oh, no pewnie! – rzekł i wyciągnął mały scyzoryk z kieszeni rozcinając powili taśmę. – nie uciąłem Cię ?
- Nie. Jest okay, ale…  Justin ?
- Taaak ?
- Dlaczego trzymasz mnie za rękę ? – spytałam z lekkim zaskoczeniem.
- Oh, przepraszam – zarumienił się i uśmiechnął.
- N-Nas-ekhem! Nastin! – udawał kaszel Alan.
Wyszliśmy z radiostacji i wsiedliśmy do samochodu. Justin odwiózł nas do domu, pożegnał się z Alanem, ale mnie zatrzymał…
- Co jest ? – spytałam go, kiedy załapał mnie za przedramię.

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 18. – „All Aroud the world”


Właśnie ogarnęłam jak dawno mnie tu nie było ;c
Miłego czytania! ♥
_____________________________
                Stałam jak wryta i nie wiedziałam co się dzieje. Nie mogłam uwierzyć, że po tym jak ludzie wołali na nas NASTIN, Juju jeszcze dał mi buziaka. I TO JUSTIN. Moje naj naj naj naaaaajwiększe marzenie… się spełniło. Czułam jakbym miała zaraz odlecieć.
- Nicole, Nicole! Wszystko okay ? – spytał Biebs.
- Coo ? Ja Ummm… Bo.. to znaczy tak.. Wszystko jest okay – uśmiechnęłam się.
- Na pewno ? – odwzajemnił uśmiech.
- Tak, tylko… Trochę się zestresowałam i..
- Spokojnie. Musisz trochę wyluzować kochanie. – powiedział Juss.
- K-k-k-kochanie ? – wyjąkałam przeżywając największy szok świata.
- Hahahahahah. Nastiiiin ! – śmiał się mój brat.
- Tak, nasi fani są dziwni. – zaśmiał się Juju.
- Nasi ? Chyba raczej Twoi ! – mówiłam będąc w dalszym szoku.
- Hmmm… Ciekawe jak to będzie.. Skoro są Beliebesi, Little Monsters, Directioners… Hmmm..
- Justin, co ty rozkminiasz ? – spytałam.
- Jak to co ? Jak będziesz nazywać swoich fanów!
- Okaaay ? A może... Nie mam pomysłu.. Z resztą nie mam tulu fanów!
- Wcaaaale! – powiedział Bieber sarkastycznie – Może, może, może…
- Może oni sami na to wpadną ? Jeśli będą chcieli. – zaproponowałam.
- Ale to już nie zabawa! – krzyknął Juju jak małe dziecko, a Alan zaczął się chichrać.
- Dobrze, możesz wymyślić nazwę – powiedziałam uderzając lekko ręką w głowę.
- Yeaaah! – ucieszył się Justin. – Dobra, no to… Nican… NIE, może… Candy.. NIE, a może… Nie, to też nie to..
- A może wymyślisz to po drodze ? – niecierpliwiłam się.
- PURPLE STARS ! – krzyknął nagle.
- Co ? Czemu tak ?
- Booo… Fani są takimi małymi gwiazdami, bez których nic nie osiągniesz…
- No tak, ale dlaczego FIOLETOWE ?
- Boo.. Kochasz ten kolor ? Jak ja! – uśmiechnął się.
- Ammm.. No tak, ale może.. LovedStars ?
- LovedPurpleStars! – krzyknął Juju.
- Nie za długie to ?
- JA SIĘ PRZY FIOLETOWYM BĘDĘ UPIERAŁ!
- No dobrze… To niech będzie.. PurpleStars.
- OKAY! – powiedział i wyciągnął telefon dodając wpis na twittera. W tym momencie ja wyciągnęłam swój, aby zobaczyć co napisał… „Mini koncert w galerii HEART! @NicoleBiebss jesteś świetna <3 Dziękujemy @Beliebers i @PurpleStars za nieoczekiwane przybycie :)”
- Jesteś nienormalny! – zaśmiałam się.
- Tak, tak.. Też Cię kocham. Too.. Jedziemy do tego radia ?
- O BOŻE! NA ŚMIERĆ ZAPOMNIAŁAM! – krzyknęłam. Po czym wybiegliśmy z pomieszczenia i pognaliśmy do samochodu Justina. Droga minęła szybko, a Justin MUSIAŁ wejść do radia z nami. Tak trochę się przywiązał… Tak, trzeba brać to dosłownie, bo, gdy poprosiłam, aby został w aucie wyciągnął kawałek taśmy izolacyjnej ze schowka i przykleił swoją dłoń do mojej.
Udawajmy, że to jest normalne… Kiedy weszliśmy do radiostacji, Scooter o mało nie dostał zawału, że się spóźniłam.
- Nicole! Gdzie się podziewałaś ?! – krzyknął na mnie.
- Ej Scott, nie krzycz na nią. – powiedział Justin.
- A Ty co tutaj robisz ?! powinieneś być w domu ! – krzyczał dalej – I gdzie jest Alan ?!
- Uspokój się, stary.. Poszedł do łazienki. – uspokajał go Juss.
- JUSTIN DO DOMU!
- Nie, bo.. po 1. Muszę ich odwieźć…
- Ja to zrobię! – przerwał mu Scooter.
- NIE SKOŃCZYŁEM!
- Tak Scott. Po 2. To on  się tak jakby do nas „przykleił” – dokończyłam na Justina.
- Co zrobił ? – nie zrozumiał Scooter, a ja podniosłam sklejoną rękę, z ręką Justina.
- Co ty żeś chłopie zrobił ? – dodał po chwili.
- Przykleiłem się do Nicole – powiedział spokojnie. A potem dodał niby szeptem – I ponoć to ja jestem głupi!
- Justin, dobrze wiesz, że nie o to mi chodzi! DO POKOJU! SZYBKO NICOLE! ALAN ! RUCHY!
- Nie – powiedział Justin.
- Co ? – podniósł brew Scott.
- Nie. Po prostu. Masz na nią nie krzyczeć. – Mówił Juju.
- Justin, jest okay… - powiedziałam – pójdę.
- Nie, dopóki Scott nie powie tego normalnie.
- Justin, to miłe, że bronisz swojej nowej dziewczyny, ale nie mamy na to czasu. Naprawdę. – odrzekł.
- Nie jesteśmy razem – powiedziałam.
- Fani piszą co innego. No dobrze. Nie ważne. Idźcie już. – powiedział, ale Justin się nie ruszył, przez co ja również nie mogłam – Ty też Justin! – dodał Scott po chwili.
- Oooookay! – uśmiechnął się i poszliśmy.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 17 – „All I want for Christmas is you!”



                Dojechaliśmy do galerii handlowej i zaczęliśmy myśleć gdzie by pójść najpierw. Po oczach Justina zobaczyłam, że jest trochę speszony. 
- Co jest ? – spytałam.
- Boję się, że ktoś mnie pozna i będzie szał. – odpowiedział mi.
- Ale często przecież bywasz w sklepach..
- No tak, ale z Kennym(ochroniarzem).
- Ooo.. Faktycznie. Znowu Justin wykracza poza prawo ? – zaśmiałam się.
- Haha. A kiedy ja nie wykraczam poza prawo ?
- Tego nie wiem – uśmiechnęłam się.
- Spokojnie, spokojnie. – oddychał Justin. – CO JA GADAM! NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI! – Wrzasnął i bez wahania podszedł i przytulił mnie. Nie ukrywam, że się jarałam!
Po tym Juju uspokoił się i postanowiliśmy się rozdzielić, żeby każdy coś kupił dla kogo chce. Mieliśmy się spotkać za 1,5h w restauracji. Przeszłam chyba przez wszystkie sklepy, raz wpadając na Justina i dwa razy na Alana. Jednak udało mi się. Miałam kupione prezenty dla mamy, Filipa, Alana, przyjaciół z Polski i… Justina (kupiłam mu koszulkę z napisem „This is my SWAG!”. Mam nadzieję, że mu się spodoba) po czym poszłam w umówione miejsce. Juju i Alan już czekali z torbami obok krzeseł.
- Masz wszystko ? – zapytał Justin.
- Mam. A Wy ?
- Yepp! – odpowiedzieli chórem.
- To znaczy, ja nie mam jeszcze dla jednej osoby. – rzekł Biebs.
- Jakiej ? – spytałam.
- Takiej.. mojej koleżanki. Nie wiem co mogłaby chcieć.
- Hmmm… - zamyśliłam się.
- Aaa… Gdybyś to była teoretycznie Ty… To co byś chciała dostać ?
- Umm.. Zawsze chciałam mieć szczeniaka !
- A rodzice by na to poszli ?
- Nie wiem, raczej tak.  – odpowiedziałam, a po chwili dodałam – Wracamy ?
- Wracamy – uśmiechnął się Justin. Gdy nieoczekiwanie podbiegła do nas jakaś dziewczynka krzycząc: JUSTIN ! TO JUSTIN BIEBER! SIEDZI TUUU! Aaaaaaaaaaaaaaa! TO BIEBER!
Cały tłum skierował głowy w naszą stronę. Wszyscy na chwile zamarli, a potem zaczęli krzyczeć i biec w naszym kierunku.
- Szybko! –krzyknął Justin. – Wiem, gdzie iść! Szybko!
Po tych słowach wstaliśmy i zgarniając wszystkie torby zaczęliśmy uciekać. Justin przodem, my tuż za nim, a na końcu tłum fanów.  Justin wbiegł do jakiegoś pomieszczenia.. o którym zdawało się, że nikt nie wie. Wbiegliśmy do środka.
-Co teraz ?! – cała się trzęsłam.
- Nie mam pojęcia… - rzekł Juju a krzyki zza drzwi były coraz głośniejsze.
- To co zwykle robiłeś w takich sytuacjach ? – spytał Alan.
- Umm… Kenny ich uciszał i uspokajał. Ej, a może wy.. ?
- Co ? Nie, nie, nie! Oni nas rozszarpią z faktu, że Cię znamy! – krzyknęłam trzęsąc się dalej.
- Spokojnie shwaty. – uśmiechnął się Bieber.
- Spróbujemy. – powiedział Alan i patrząc na mnie, całą wystraszoną, złapał mnie za rękę i oboje wyszliśmy przed drzwi. Fani nagle ucichli. Chwile się na nas parzyli po czym jeden z chłopaków, którzy stali na samym przedzie wrzasnął: „Ej! Przecież to jest Nicole i Alan.. Black! Byli w Music Cafe!”
Czułam, że nie będzie to za dobre. Fani na nowo oszaleli, gdy nagle Alan krzyknął: CISZA! Powiedzcie nam, czego chcecie ?!
- CHCEMY ŻEBYŚCIE SPIEWALI! Z BIEBEREM! – krzyczeli jeden przez drugiego.
- DOBRA! – wrzasnął Alan i wciągnął mnie do środka.
- Justin! – powiedział mój brat wchodząc.
- Co jest ?
- Jest tu jakaś scena ?
- No tak, te drzwi powadzą na scenę. W gruncie rzeczy jest.. mała, ale zawsze.
- A gitara albo perkusja są ?
- No są. Ale o co chodzi ?
- Nie ma czasu, musimy zaśpiewać i zdążyć na 6.00pm. do radia.
- Dobra, podwiozę was potem. Ale co zaśpiewać ?
- Nie wiem.. Święta idą.
- A umiesz grać którąś moją piosenkę świąteczną ?
- Szczerze ? Jedną .
- Super!
Którą ?!
- All I want for x-mas is you. – rzekł Alan
- Ale to jest duet…
Nicole… ?
- co ja ? – zapytałam.
- Zaśpiewasz ze mną! Dobrze ? – prosił Justin.
- Umm.. Ja przy tobie wymiękam.
- Wcale nie, słyszałam Cię, jesteś świetna. A teraz chodźmy. – powiedział i wyprowadził nas na scenę. Podłączył mikrofon i zaczął mówić tak głośno, aby ludzie to usłyszeli i nie dobijali się do drzwi.
Stało się. Wszyscy przyszli pod scenę. Zawahałam się. Alan zaczął grać. Justin zaczął i.. moja kolej śpiewałam, a ludzie szaleli. Strasznie mi się to podobało. Mimo, że widziałam, że cieszą się z Juju. Przyznam też, że podczas gdy śpiewałam z Justinem, prawie cały czas patrzył mi w oczy. Kiedy piosenka się skończyła, Justin podziękował swoim fanom, którzy zaczęli krzyczeć:
„Nastin! Nastin!” Przez chwilę nie ogarniałam o co im chodzi. Potem dopiero zobaczyłam, że połączyli moją pierwszą literkę imienia z resztą jego. Chciałam powiedzieć, że to nie tak, ale Justin jeszcze raz im podziękował, dał mi buziaka i wszyscy zeszliśmy ze sceny.

sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 16. - „Down To Earth”


                Zapukałam do pokoju brata i usłyszałam „proszę!”, więc weszłam. 
- Więc.. Co tam u Twojego chłopaka ? – zapytał Alan.
- Chłopaka ? Oj przestań. – uśmiechnęłam się.
- O czym gadaliście ?
- Amm.. Justin pytał o to co się tu dzieje. Opowiedziałam mu.
- Okay.. Nie wiem czy to dobrze. Ale Ci ufam.
- Spokojnie, Justin jest ponoć bardzo zaufanym kumplem. – powiedziałam.
- Mam taką nadzieję. Siostra.. Ja radzę iść spać, bo jeśli Scott rano zadzwoni będziemy nieprzytomni.
- Okay. Pójdę się jeszcze umyć..
- Mhmm.. Dobranoc. Kocham Cię.
- Też Cię kocham brat! Dobranoc – rzekłam wychodząc. Poszłam szybko do łazienki wykąpać się. Kiedy wyszłam było już po 10.00pm. Więc położyłam się spać.
                Rano obudziłam się koło 11:00am. Od razu chwyciłam za telefon, który pokazywał, że mam wiadomość. To od Scotta. O 6.00pm. mam jakieś spotkanie w radiu… Już mi się nie chce jechać. Powolnym ruchem oparłam się na rękach i podniosłam do pozycji siedzącej. Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę! – krzyknęłam i zaczęłam przecierać oczy.
- Hay! – usłyszałam głos mówiący do mnie. Ale nadal przecierałam zaspane oczy. Kiedy przestałam zobaczyłam Justina.
- O Boże… Hej – odpowiedziałam, będąc z szoku.
- Nie jestem Bogiem… Jeszcze – zażartował Justin.
- Hahah.. Nie to żeby coś, ale… Co Ty tu robisz ? – spytałam.
- Twoja mama mnie wpuściła – rzekł i uśmiechnął się do mnie.
- Tego się domyśliłam.. Ale to nie wyjaśnia mi, po co przyszedłeś.
- Przyszedłem, bo… bo przyszedłem.
- Okaaay ? Zaczynam się Ciebie baaaaać ?
- Nie masz czego shawty. – odrzekł – Wiesz… nie mogłem dzisiaj zasnąć.
- Dlaczego ? – zdziwiłam się.
- Tyle mi o sobie opowiedziałaś i poczułem, że wiem jak się czujesz w pewnym stopniu.. I że Ty wiesz, jak czuję się ja.
- No tak.. prawdopodobnie oboje wiemy – powiedziałam i usiadłam po turecku, pokazując Justinowi, aby usiadł.
- Nie wiem czy czujemy dokładnie to samo, ale… - mówił siadając na łóżku obok mnie – ale ta sprawa z Twoim ojczymem mnie niepokoi.
- Czemu ? Przecież nie jest jakoś tragicznie.
- Ale skoro Cię uderzył…
- Ale to było dawno – przerwałam mu.
- To dlaczego boicie się o mamę ?
- Wiesz… No fakt faktem, on ma swoje niekontrolowane ruchy.
- No widzisz. – powiedział i chyba zobaczył, że nagle posmutniałam. – Coś się stało ? Może nie powinienem pytać ?
- Nie, nie… Wszystko w porządku. Po prostu chciałabym, żeby było tak jak dawniej… Żeby była mama i tata… a nie ON. Filip kompletnie nas nie szanuje i widać, że nie kocha naszej mamy a ona… - w tym momencie popłynęła mi łza. Justin wstał z łóżka a ja wgapiałam się w nie dalej. Po chwili Biebs usiadł na nie z powrotem, z gitarą w ręku… Spojrzałam na niego… A on bez jakiej kolwiek odpowiedzi czy pytania zaczął grać i śpiewać: „
I never thought that it be easyCause we both so distance now, and the walls are closing in on us...” Dołączyłam do niego w refrenie i zaczęłam śpiewać sama drugą zwrotkę „Mommy you will always and somewhere, and daddy I live outta town So tell me how could I ever be normal somehow ?”. Justin przygrywał na gitarze. Jemu również popłynęła łza. Teraz już oboje dobrze wiedzieliśmy, że jesteśmy w podobnej sytuacji.
Kiedy piosenka skończyła się, Juju uśmiechnął się do mnie… W głębi duszy chciało mi się płakać, ryczeć jak małemu dziecku.. Widziałam, że uśmiech Justina też nie jest najszczerszy.
- Wiesz co…? – zaczął mówić a ja podniosłam głowę do góry – znam Cię niespełna 2 dni, a czuję jakbym znał Cię całe życie.
- No widzisz.. Może dlatego, że teraz i Ty znasz moją historię, a ja Twoją…
- Możliwe. – rzekł i spojrzał na zegarek. Była 12.00pm. Zorientowałam się, że siedzę jeszcze w pidżamie, chodź jest południe…
- Am… Justin.
- Tak wiem, już idę do Twojego brata – podniósł się, odstawił  gitarę i wyszedł. Po chwili jednak – Nicole… - zawahał się, otwierając moje drzwi.
- Tak ?
- Masz na dzisiaj plany ?
- Um… Miałam iść z bratem do galerii po prezenty, a o 6pm. mam wywiad, a czemu pytasz ?
- Mógłbym iść z wami ? – uśmiechnął się chyba najszerzej jak to możliwe.
- Pewnie. – uśmiechnęłam się.
- Okay, dzięki. – puścił mi oczko i wyszedł.
Ja powolnym ruchem zsunęłam się z łóżka i poszłam poszukać czegoś w szafie…  ubrałam się w http://stylistki.pl/fiolet-czern-biel-dziewczyna-skate--165958/

Po chwili przeszłam do łazienki, pomalowałam rzęsy i poszłam do pokoju mojego brata.
- Łooooo – usłyszałam wchodząc.
- Bożeee – odezwał się drugi głos.
- Co jest ? – spytałam.
- Wyglądasz… Łaaał – powiedział Juju.
- Hahah. Dziękuję.
- Ona zawsze mówiła to samo o Tobie, oglądając Twoje filmiki, lub przeglądając zdjęcia. – powiedział mój brat.
- ALAN! – krzyknęłam, a Justin się uśmiechnął.
- Too.. jedziemy ? – zapytał po chwili Justin.
- Ale autobus najwcześniej będzie za 30min – powiedziałam.
- Co ? Autobus ? Hahah. Podwiozę was. – rzekł Juss.
- Ale przeżyjemy ?
- Oczywiiiiiiiście. – powiedział Justin i wszyscy poszliśmy do jego garażu. 

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 15. – „Born To Be Somebody”


Jutro wstawiam bonusa na bloga! Rozdział + niespodziewanka ;33 
________________________
 - Alan! Alan zatrzymaj się! – krzyczałam do niego, ale on dalej szedł przed siebie w ciemności, gdzie świeciły tylko latarnie. Do oczu napłynęły mi łzy. – Alan proszę bracie! … Nie zostawiaj mnie. – w tym momencie Alan zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
- Nie wrócę do domu – mruknął zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- Nie każę ci wracać. Powiedz, co cię ugryzło ?
- Co mnie ugryzło ?! Ten człowiek ma nas głęboko w dupie i myśli, że jak czasem da nam trochę kasy i się uśmiechnie, to wszystko jest okay ?! – denerwował się Alan.
- Ej, spokojnie. Alan, ja wiem, bo czuję dokładnie to samo co Ty. Jest z nim ciężko, ale…
- Ale co ? Przecież nic się z nim zrobić nie da. Czy on w ogóle kocha naszą mamę ? – przerwał mi.
- Nie wiem.. Ale podejrzewam, że tak.
- Kiedy ostatnio widziałaś żeby ją chociażby przytulił ? – spytał.
- Ummm… Nie mam pojęcia.
- Właśnie. On z nią jest bo to nieudacznik. Nie ma co ze sobą zrobić i gdzie się podziać – mówiąc to, mój brat wyciągnął i podpalił papierosa.
- Może masz rację, a może nie masz.. Tego nie wiemy. Ale spokojnie, proszę Cię.
- Dobra – mruknął. Przez krótką chwilę panowała cisza. Alan palił a ja obok szłam i rozglądałam się, jednak było zbyt ciemno, by cokolwiek dostrzec. Miałam wrażenie, że ktoś za nami idzie, gwałtownie się odwróciłam, ale zawało się, że nikogo tam mnie ma.
- Co jest ? – zaniepokoił się brat.
- Nic, nic. Tylko wydawało mi się, że ktoś tam jest.
- Spokojnie siostra. Wracajmy już. – jak powiedział, tak też zrobiliśmy. Około godziny 7.30pm byliśmy pod domem. Alan otworzył drzwi.
- Nie wchodzisz ? – spytał zdziwiony.
- Nie. – odrzekłam – Posiedzę chwilę na schodach. Zaraz  wejdę.
- Dobrze. W razie czegoś dzwoń. – powiedział i wszedł do środka. Na dworze panowała cisza. Usiadłam na schodach i rozmyślałam o tym co się teraz dzieje patrząc w niebo. A niebo było jakby puste. Nie mam pojęcia czy zachmurzone, czy może po prostu nie było widać gwiazd z innego powodu. Nagle mało nie padłam na zawał, kiedy spuszczając głowę z dół zobaczyłam przed sobą twarz Justina.
- BOŻE! Co ty tu robisz ? Chcesz żebym na zawał padła ? – krzyknęłam.
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. Ale przynajmniej już nie płaczesz – uśmiechnął się.
- Widzisz… Robię postępy. – powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- Słuchaj… Mogę zająć ci chwilę ?
- Pewnie. Co jest ?
- No więc.. Widziałem jak twój brat wybiegł z domu a ty zaraz za nim. Potem widziałem że nagle się zatrzymał jak na jakiś.. hmm… rozkaz. Coś się stało ?
- Ehh.. Dzieje się cały czas. Odkąd skończyłam jakieś 5 lat. – spuściłam głowę w dół.
- Mogę wiedzieć..? – Zapytał Juju niepewnie.
- Możesz… Ale ostrzegam, że to długa i dość nudna historia.
- Na pewno nie. Opowiadaj. – rzekł. A ja opowiedziałam mu o rozstaniu rodziców, Filipie i naszym stosunku do niego, o tym jak przez to mój brat pali i mamy przez niego problemy, bo nie dajemy rady. Justin słuchał mnie bardzo uważnie.
- Więc Twój brat przez to pali – powiedział Bieber kiedy skończyłam.
- Tak, przez to ciągle muszę tylko UDAWAĆ, że jest okay.
- Nie wiedziałem. Wybacz.
- Nie mam czego ci wybaczać. Masz podobnie.
- Z tym, że nie mam ojczyma, siostry czy brata od mamy, ani takiego problemu.
- Jakoś dajemy razem radę.
- Chwila.. Czyli to dlatego jesteś z bratem aż tak blisko ? – upewnił się Biebs.
- Tak, dokładnie. Przysięgliśmy sobie, że zawsze będziemy się wspierać. Przysięga powstała gdy ja miałam niecałe 6 lat, a Alan 9.
- Wow. To już dobre 10 lat.
- Tak, a Alan mimo wszystko nie da mi zrobić krzywdy, od czasu, kiedy zobaczył, że Filip mnie uderzył.
- Ile miałaś wtedy lat ? I co się stało ? Jeśli mogę zapytać oczywiście.
- Ammm… Miałam wtedy chyba 6-7lat. Biegłam do salonu i po drodze stłukłam jakiś wazon, który przywiózł Filip z Anglii. Ponoć bardzo drogi. Mamy nie było w domu. Alan stał wtedy gdzieś koło kuchni, z której dobrze było widać salon. Filip strasznie się wściekł, zamachnął się i uderzył mnie tak, że się przewróciłam.
- O Boże… To straszne, tak uderzyć 7-letnie dziecko ?
- To jeszcze nie koniec – powiedziałam, a Bieber znów włączył swój bystry słuch – Więc.. Kiedy upadłam, Alan przybiegł do mnie i pierwszy raz zwyzywał Filipa, po czym podniósł mnie, kopnął Filipa, złapał mnie za rękę i zaprowadził do pokoju, gdzie zobaczył coś mi się stało. Na szczęście nic mi nie było.
- Masz wspaniałego brata. – powiedział Biebs, po czym spytał jeszcze - Czyli Filip potrafi uderzyć każdego ?
- Tak, dlatego martwimy się o mamę.
- Rozumiem.. Jeszcze jedno pytanie i już cię nie będę męczył. Co powiedziałaś bratu, że z tak szybkiego tempa zatrzymał się bez namysłu.
- Ammm.. Krzyczałam do niego i nie chciał się zatrzymać.. Więc w końcu dodałam „Nie zostawiaj mnie!” nawet nie byłam świadoma tego, że tak szybko się zatrzyma i odwróci.
- Wspaniały brat. O lepszym chyba można tylko pomarzyć.
- A żebyś wiedział! Nie wymieniłabym go na nic innego.
- Nawet na mnie ? – zapytał podchwytliwie.
- Nawet na ciebie, mimo, że to dość kuszące – zaśmiałam się.
- NICOLE! – usłyszałam nagle krzyk Alana i spojrzałam w górę. – Chodź już do domu! Jest 9.00pm!
- Zaraz będę braciszku! – odkrzyknęłam mu.
- Martwi się. Lepiej już idź. – powiedział Bieber podnosząc się.
- No chyba będę szła – stwierdziłam, a Juju pomógł mi wstać.
- To do zobaczenia – powiedział przytulając mnie.
- Do zobaczenia – uśmiechnęłam się, a Justin przebiegł na drugą stronę ulicy.
- LUV YAH! – krzyknął otwierając drzwi.
- Love ya too! – odkrzyknęłam wchodząc do środka. Zdjęłam kurtkę i szybko pobiegłam na górę do Alana.