Coś czuję, że nigdy się nie wyśpię. O 8.00am zostałam
obudzona telefonem od Scootera, że jadę na mini koncert do kawiarni, dziś o
4.00pm. Nie mam bladego pojęcia dlaczego obudził mnie tak wcześnie, ale czułam,
że już nie zasnę, więc postanowiłam to wykorzystać i zrobić kawał bratu.
Nie chciałam być jakaś mega wredna, więc po prostu wzięłam moją szminkę, trochę
tuszu do rzęs i pastę do zębów. Wyglądał uroczo, kiedy go pomalowałam a pastą
wysmarowałam jego ręce. Niestety gdy wychodziłam, on nagle otworzył oczy i jedyne co mi zostało to… ucieczka.
Alan przejrzał się w lustrze i zaczął mnie gonić, a kiedy już mnie złapał.. Podniósł mnie, położył w wannie i przytrzymując mnie jedną ręką – odkręcił wodę. Tym razem mu się udało. Wyszłam cała mokra z wanny i nagle poczułam okropną ochotę przytulenia się do brata, więc dałam mu mokrego przytulaska, za to on dał mi czerwonego rozmazanego po całej twarzy buziaka. Powiedzmy, że jesteśmy kwita.
Obydwoje poszliśmy się ogarnąć. Z tym, że Alan poszedł do mojego pokoju po mleczko do demakijażu(hahah), a ja do jego pokoju, po moją ulubioną koszulkę, tzn. jego koszulkę, ale za bardzo ją lubię żeby leżała u niego w szafie.
Dzień do 4.00pm zleciał szybko, śniadanie, wojna z Alanem, krzyk rodziców o rozbity wazon i kubek, krótki szlaban na nie wychodzenie ze swoich pokoi i kłótnia z bratem przez telefon, czyja to wina, że siedzimy w pokojach bez internetu.. Ja i tak wiem, że to przez niego… Ahh ta nasza miłość.
O 3.30pm przyjechała po mnie limuzyna (SWAAAG). Pojechałam razem z Alanem do tej kawiarni. Jeszcze chyba nigdy się tak nie denerwowałam. Weszłam do środka od tyłu kawiarni i okazało się, że to jest muzyczna kawiarnia o z tyłu są kulisy, gdzie właśnie byłam razem z bratem.
- Nicole ! Alan ! Wspaniale. Wszyscy już czekają. – krzyknął Scooter.
- Co ? Jacy wszyscy czekają ? – spytałam.
- No ludzi o kawiarni. Wiedzą, że wystąpisz.
- Znają nas ? – dopytywał się Alan.
- Nie, ale właśnie o to wam chodzi żeby poznali. Wchodzicie za 3 minuty.
- Ale Scott! Ja nie wiem co mam śpiewać.
- A no tak. Zaśpiewasz dzisiaj 4 piosenki.
- Ale jakie ?! – nie mogłam wytrzymać.
- U Got it Bad, Die In your arms od Justina.
- A te dwie kolejne ?
- Twoje. My Best Friends. I zapewne masz jakąś drugą.
- No tak.. Boy in the neighborhood. (chłopak z sąsiedztwa).
- Alan, wiesz jak to grać ?
- Pewnie, ona ćwiczyła to po przyjeździe tutaj kilka razy. – powiedział mój brat.
- ŚWIETNIE ! Wchodzicie za 2,5 minuty. Powodzenia. – rzekł Scooter i wszedł na scenę, ogłaszając, że zaraz dla nich wystąpię. Byłam strasznie zdenerwowana. Alan tak samo. Staliśmy jak wryci. Po chwili ktoś przyniósł Alanowi gitarę, a mnie mikrofon… Mieliśmy 30sekund.
Brat przytulił mnie i powiedział, że wszystko będzie okay, po czym stanęliśmy na wyznaczonych miejscach…
Kurtyna zaczęła iść do góry, a ja właśnie zobaczyłam tłum ludzi. Myślałam, że zaraz zejdę z tej sceny. Ale nie mogłam. Stałam przez chwilę z mikrofonem, Alan usiadł na stołku.
- Hej! Jestem Nicole, a to mój brat Alan. Dzisiaj dla was zagramy! Pierwszą piosenką jaką zagramy będzie „U Got It Bad” od Justina Biebera! – mówiąc te słowa, Alan zaczął już grać pierwszą piosenkę. Było dobrze, zaczęłam śpiewać, ludzie słuchali mnie, a ja nie chcąc stać w jednym miejscu zaczęłam chodzić po scenie i gestykulować ręką (taki odruch jak ma wiele gwiazd).
Piosenka skończyła się. Ludzie zaczęli bić brawo. Czułam się dumna. Ale jednak miałam jeszcze lekką tremę. Na następną piosenkę usiadłam na stołku obok brata. Alan chyba poczuł już luz, a przynajmniej tak wyglądał.. Po drugiej piosence Justina ludzie również klaskali. Następnie zapowiedziałam swoją piosenkę „My Best Friends” na do kawiarni weszli jacyś nowi ludzie.. A dokładniej trójka chłopaków. Nie przejęłam się tym i zaczęłam śpiewać swoją piosenkę. Wydaje mi się, że ludziom się bardzo spodobała bo zaczęli klaskać w rytm. Przez całą piosenkę się uśmiechałam z tego powodu. To było miłe.
- Ostatnią już dzisiaj piosenką, którą zaśpiewam… - mówiłam lekko zmęczona – będzie „Boy in the neighborhood”. Również mojego autorstwa. Alan.. – dokończyłam dając znak bratu, aby zaczął grać.
Czułam się dziwnie śpiewając tą piosenkę, bo zdałam sobie sprawę, że była o młodej dziewczynie, która kocha chłopaka z naprzeciwka. Chłopak nie jest zbytnio zainteresowany i czasem tylko razem piszą. Jednak kończy się miłością. Znany schemat piosenek miłosnych.
Kiedy skończyłam ludzie wstali ze swoich miejsc. Bili brawo i bawet niektórzy gwizdali. Czułam się świetnie. Stres mnie puścił, bo to już koniec
- Dziękujemy wam ! Miłego wieczoru! – mówiąc to zeszliśmy za kulisy.




