Dojechaliśmy do galerii
handlowej i zaczęliśmy myśleć gdzie by pójść najpierw. Po oczach Justina
zobaczyłam, że jest trochę speszony.
- Co jest ? – spytałam.- Boję się, że ktoś mnie pozna i będzie szał. – odpowiedział mi.
- Ale często przecież bywasz w sklepach..
- No tak, ale z Kennym(ochroniarzem).
- Ooo.. Faktycznie. Znowu Justin wykracza poza prawo ? – zaśmiałam się.
- Haha. A kiedy ja nie wykraczam poza prawo ?
- Tego nie wiem – uśmiechnęłam się.
- Spokojnie, spokojnie. – oddychał Justin. – CO JA GADAM! NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI! – Wrzasnął i bez wahania podszedł i przytulił mnie. Nie ukrywam, że się jarałam!
Po tym Juju uspokoił się i postanowiliśmy się rozdzielić, żeby każdy coś kupił dla kogo chce. Mieliśmy się spotkać za 1,5h w restauracji. Przeszłam chyba przez wszystkie sklepy, raz wpadając na Justina i dwa razy na Alana. Jednak udało mi się. Miałam kupione prezenty dla mamy, Filipa, Alana, przyjaciół z Polski i… Justina (kupiłam mu koszulkę z napisem „This is my SWAG!”. Mam nadzieję, że mu się spodoba) po czym poszłam w umówione miejsce. Juju i Alan już czekali z torbami obok krzeseł.
- Masz wszystko ? – zapytał Justin.
- Mam. A Wy ?
- Yepp! – odpowiedzieli chórem.
- To znaczy, ja nie mam jeszcze dla jednej osoby. – rzekł Biebs.
- Jakiej ? – spytałam.
- Takiej.. mojej koleżanki. Nie wiem co mogłaby chcieć.
- Hmmm… - zamyśliłam się.
- Aaa… Gdybyś to była teoretycznie Ty… To co byś chciała dostać ?
- Umm.. Zawsze chciałam mieć szczeniaka !
- A rodzice by na to poszli ?
- Nie wiem, raczej tak. – odpowiedziałam, a po chwili dodałam – Wracamy ?
- Wracamy – uśmiechnął się Justin. Gdy nieoczekiwanie podbiegła do nas jakaś dziewczynka krzycząc: JUSTIN ! TO JUSTIN BIEBER! SIEDZI TUUU! Aaaaaaaaaaaaaaa! TO BIEBER!
Cały tłum skierował głowy w naszą stronę. Wszyscy na chwile zamarli, a potem zaczęli krzyczeć i biec w naszym kierunku.
- Szybko! –krzyknął Justin. – Wiem, gdzie iść! Szybko!
Po tych słowach wstaliśmy i zgarniając wszystkie torby zaczęliśmy uciekać. Justin przodem, my tuż za nim, a na końcu tłum fanów. Justin wbiegł do jakiegoś pomieszczenia.. o którym zdawało się, że nikt nie wie. Wbiegliśmy do środka.
-Co teraz ?! – cała się trzęsłam.
- Nie mam pojęcia… - rzekł Juju a krzyki zza drzwi były coraz głośniejsze.
- To co zwykle robiłeś w takich sytuacjach ? – spytał Alan.
- Umm… Kenny ich uciszał i uspokajał. Ej, a może wy.. ?
- Co ? Nie, nie, nie! Oni nas rozszarpią z faktu, że Cię znamy! – krzyknęłam trzęsąc się dalej.
- Spokojnie shwaty. – uśmiechnął się Bieber.
- Spróbujemy. – powiedział Alan i patrząc na mnie, całą wystraszoną, złapał mnie za rękę i oboje wyszliśmy przed drzwi. Fani nagle ucichli. Chwile się na nas parzyli po czym jeden z chłopaków, którzy stali na samym przedzie wrzasnął: „Ej! Przecież to jest Nicole i Alan.. Black! Byli w Music Cafe!”
Czułam, że nie będzie to za dobre. Fani na nowo oszaleli, gdy nagle Alan krzyknął: CISZA! Powiedzcie nam, czego chcecie ?!
- CHCEMY ŻEBYŚCIE SPIEWALI! Z BIEBEREM! – krzyczeli jeden przez drugiego.
- DOBRA! – wrzasnął Alan i wciągnął mnie do środka.
- Justin! – powiedział mój brat wchodząc.
- Co jest ?
- Jest tu jakaś scena ?
- No tak, te drzwi powadzą na scenę. W gruncie rzeczy jest.. mała, ale zawsze.
- A gitara albo perkusja są ?
- No są. Ale o co chodzi ?
- Nie ma czasu, musimy zaśpiewać i zdążyć na 6.00pm. do radia.
- Dobra, podwiozę was potem. Ale co zaśpiewać ?
- Nie wiem.. Święta idą.
- A umiesz grać którąś moją piosenkę świąteczną ?
- Szczerze ? Jedną .
- Super! Którą ?!
- All I want for x-mas is you. – rzekł Alan
- Ale to jest duet… Nicole… ?
- co ja ? – zapytałam.
- Zaśpiewasz ze mną! Dobrze ? – prosił Justin.
- Umm.. Ja przy tobie wymiękam.
- Wcale nie, słyszałam Cię, jesteś świetna. A teraz chodźmy. – powiedział i wyprowadził nas na scenę. Podłączył mikrofon i zaczął mówić tak głośno, aby ludzie to usłyszeli i nie dobijali się do drzwi.
Stało się. Wszyscy przyszli pod scenę. Zawahałam się. Alan zaczął grać. Justin zaczął i.. moja kolej śpiewałam, a ludzie szaleli. Strasznie mi się to podobało. Mimo, że widziałam, że cieszą się z Juju. Przyznam też, że podczas gdy śpiewałam z Justinem, prawie cały czas patrzył mi w oczy. Kiedy piosenka się skończyła, Justin podziękował swoim fanom, którzy zaczęli krzyczeć:
„Nastin! Nastin!” Przez chwilę nie ogarniałam o co im chodzi. Potem dopiero zobaczyłam, że połączyli moją pierwszą literkę imienia z resztą jego. Chciałam powiedzieć, że to nie tak, ale Justin jeszcze raz im podziękował, dał mi buziaka i wszyscy zeszliśmy ze sceny.