sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 16. - „Down To Earth”


                Zapukałam do pokoju brata i usłyszałam „proszę!”, więc weszłam. 
- Więc.. Co tam u Twojego chłopaka ? – zapytał Alan.
- Chłopaka ? Oj przestań. – uśmiechnęłam się.
- O czym gadaliście ?
- Amm.. Justin pytał o to co się tu dzieje. Opowiedziałam mu.
- Okay.. Nie wiem czy to dobrze. Ale Ci ufam.
- Spokojnie, Justin jest ponoć bardzo zaufanym kumplem. – powiedziałam.
- Mam taką nadzieję. Siostra.. Ja radzę iść spać, bo jeśli Scott rano zadzwoni będziemy nieprzytomni.
- Okay. Pójdę się jeszcze umyć..
- Mhmm.. Dobranoc. Kocham Cię.
- Też Cię kocham brat! Dobranoc – rzekłam wychodząc. Poszłam szybko do łazienki wykąpać się. Kiedy wyszłam było już po 10.00pm. Więc położyłam się spać.
                Rano obudziłam się koło 11:00am. Od razu chwyciłam za telefon, który pokazywał, że mam wiadomość. To od Scotta. O 6.00pm. mam jakieś spotkanie w radiu… Już mi się nie chce jechać. Powolnym ruchem oparłam się na rękach i podniosłam do pozycji siedzącej. Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę! – krzyknęłam i zaczęłam przecierać oczy.
- Hay! – usłyszałam głos mówiący do mnie. Ale nadal przecierałam zaspane oczy. Kiedy przestałam zobaczyłam Justina.
- O Boże… Hej – odpowiedziałam, będąc z szoku.
- Nie jestem Bogiem… Jeszcze – zażartował Justin.
- Hahah.. Nie to żeby coś, ale… Co Ty tu robisz ? – spytałam.
- Twoja mama mnie wpuściła – rzekł i uśmiechnął się do mnie.
- Tego się domyśliłam.. Ale to nie wyjaśnia mi, po co przyszedłeś.
- Przyszedłem, bo… bo przyszedłem.
- Okaaay ? Zaczynam się Ciebie baaaaać ?
- Nie masz czego shawty. – odrzekł – Wiesz… nie mogłem dzisiaj zasnąć.
- Dlaczego ? – zdziwiłam się.
- Tyle mi o sobie opowiedziałaś i poczułem, że wiem jak się czujesz w pewnym stopniu.. I że Ty wiesz, jak czuję się ja.
- No tak.. prawdopodobnie oboje wiemy – powiedziałam i usiadłam po turecku, pokazując Justinowi, aby usiadł.
- Nie wiem czy czujemy dokładnie to samo, ale… - mówił siadając na łóżku obok mnie – ale ta sprawa z Twoim ojczymem mnie niepokoi.
- Czemu ? Przecież nie jest jakoś tragicznie.
- Ale skoro Cię uderzył…
- Ale to było dawno – przerwałam mu.
- To dlaczego boicie się o mamę ?
- Wiesz… No fakt faktem, on ma swoje niekontrolowane ruchy.
- No widzisz. – powiedział i chyba zobaczył, że nagle posmutniałam. – Coś się stało ? Może nie powinienem pytać ?
- Nie, nie… Wszystko w porządku. Po prostu chciałabym, żeby było tak jak dawniej… Żeby była mama i tata… a nie ON. Filip kompletnie nas nie szanuje i widać, że nie kocha naszej mamy a ona… - w tym momencie popłynęła mi łza. Justin wstał z łóżka a ja wgapiałam się w nie dalej. Po chwili Biebs usiadł na nie z powrotem, z gitarą w ręku… Spojrzałam na niego… A on bez jakiej kolwiek odpowiedzi czy pytania zaczął grać i śpiewać: „
I never thought that it be easyCause we both so distance now, and the walls are closing in on us...” Dołączyłam do niego w refrenie i zaczęłam śpiewać sama drugą zwrotkę „Mommy you will always and somewhere, and daddy I live outta town So tell me how could I ever be normal somehow ?”. Justin przygrywał na gitarze. Jemu również popłynęła łza. Teraz już oboje dobrze wiedzieliśmy, że jesteśmy w podobnej sytuacji.
Kiedy piosenka skończyła się, Juju uśmiechnął się do mnie… W głębi duszy chciało mi się płakać, ryczeć jak małemu dziecku.. Widziałam, że uśmiech Justina też nie jest najszczerszy.
- Wiesz co…? – zaczął mówić a ja podniosłam głowę do góry – znam Cię niespełna 2 dni, a czuję jakbym znał Cię całe życie.
- No widzisz.. Może dlatego, że teraz i Ty znasz moją historię, a ja Twoją…
- Możliwe. – rzekł i spojrzał na zegarek. Była 12.00pm. Zorientowałam się, że siedzę jeszcze w pidżamie, chodź jest południe…
- Am… Justin.
- Tak wiem, już idę do Twojego brata – podniósł się, odstawił  gitarę i wyszedł. Po chwili jednak – Nicole… - zawahał się, otwierając moje drzwi.
- Tak ?
- Masz na dzisiaj plany ?
- Um… Miałam iść z bratem do galerii po prezenty, a o 6pm. mam wywiad, a czemu pytasz ?
- Mógłbym iść z wami ? – uśmiechnął się chyba najszerzej jak to możliwe.
- Pewnie. – uśmiechnęłam się.
- Okay, dzięki. – puścił mi oczko i wyszedł.
Ja powolnym ruchem zsunęłam się z łóżka i poszłam poszukać czegoś w szafie…  ubrałam się w http://stylistki.pl/fiolet-czern-biel-dziewczyna-skate--165958/

Po chwili przeszłam do łazienki, pomalowałam rzęsy i poszłam do pokoju mojego brata.
- Łooooo – usłyszałam wchodząc.
- Bożeee – odezwał się drugi głos.
- Co jest ? – spytałam.
- Wyglądasz… Łaaał – powiedział Juju.
- Hahah. Dziękuję.
- Ona zawsze mówiła to samo o Tobie, oglądając Twoje filmiki, lub przeglądając zdjęcia. – powiedział mój brat.
- ALAN! – krzyknęłam, a Justin się uśmiechnął.
- Too.. jedziemy ? – zapytał po chwili Justin.
- Ale autobus najwcześniej będzie za 30min – powiedziałam.
- Co ? Autobus ? Hahah. Podwiozę was. – rzekł Juss.
- Ale przeżyjemy ?
- Oczywiiiiiiiście. – powiedział Justin i wszyscy poszliśmy do jego garażu. 

7 komentarzy:

  1. Anonimowy29.12.12

    Aaawww :333 Pisz częściej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy29.12.12

    Świetne <3 Niesamowicie piszesz <3
    Czakam na nn <3
    Misiek

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam <3 szkoda, że takie krótkie :( ja chcem dłuższe rozdziały :D ..! haha, no nic, czekam na nn<33 , całuski, Ann<33

    +[zamienmy-sie-zyciem.blogspot.com] <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ubóstwiam :D masz zajebisty tok myślenia i niezłą , wręcz wspaniałą wyobraźnię :D czekam na kolejne, mam nadzieję dłuższe :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy29.12.12

    Jejciu < 3 Kocham ten blog < 3333
    ~Zuza

    OdpowiedzUsuń
  6. CUDOWNIE SHAWTY <3 Popracuj tylko nad wygladem xd jak cos, to wejd na kiss-and-telll.blogspot.com
    moze ci sie spodoba... chodzi mi o wyglad, chociaz moze i tresc przypadnie ci do gustu xd w kazdym badz rzie.. moge dac ci nr. do dziewczyny od szablonow, uwierz,.. znasz mnie ;) takze... kocham *

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy30.12.12

    Zajebisty blog *o*

    OdpowiedzUsuń