Wiem, że długo nie pisałam, ale zajęcia i nauka mi nie pozwalały :/
Postaram się dodawać notki systematycznie! Miłego czytania! <3
____________________________________
Justin zaczął śpiewać. Ja i Alan przez chwilę wahaliśmy się, no ale cóż.. Chyba każdy lubi sobie czasami „podudać”. Szliśmy więc i śpiewaliśmy tak: „Wszyscy dzisiaj nucą tak: Duda! Duda! Wszystkim miło płynie czas! Wszystkim Duda Hej!”. Tak, to była jedyna nasza piosenka na całą naszą drogę, ale było całkiem śmiesznie. Kiedy doszliśmy Alan pożegnał się z Bieberem. Ja też podeszłam aby się pożegnać – Juju przytulił mnie, a ja myślałam że zaraz znowu popłaczę się ze szczęścia. Powstrzymałam się jednak i razem z bratem weszłam do domu.
- Gdzie byliście ? – otrzymaliśmy pytanie na wejściu od rodziców.Postaram się dodawać notki systematycznie! Miłego czytania! <3
____________________________________
Justin zaczął śpiewać. Ja i Alan przez chwilę wahaliśmy się, no ale cóż.. Chyba każdy lubi sobie czasami „podudać”. Szliśmy więc i śpiewaliśmy tak: „Wszyscy dzisiaj nucą tak: Duda! Duda! Wszystkim miło płynie czas! Wszystkim Duda Hej!”. Tak, to była jedyna nasza piosenka na całą naszą drogę, ale było całkiem śmiesznie. Kiedy doszliśmy Alan pożegnał się z Bieberem. Ja też podeszłam aby się pożegnać – Juju przytulił mnie, a ja myślałam że zaraz znowu popłaczę się ze szczęścia. Powstrzymałam się jednak i razem z bratem weszłam do domu.
- Amm… Na spacerze po okolicy – rzekł mój brat.
- Gdzie dokładnie ?
- Am.. Wszędzie.. Wiece że niedaleko jest sklep, a kawałek dalej cukiernia ? – odpowiedziałam im szybko.
- No tak. Okay, możecie iść na górę. Za godzinę będzie kolacja! – krzyknęła mama kiedy wchodziliśmy już na górę. Weszłam do swojego pokoju, a Alan zaraz za mną. Usiadłam na łóżku.
- Siostra, nie uważasz, że Justin dziwnie na nas patrzył ? Jak na jakichś takich wyrzutków nad którymi się litują ?
- Nie, dlaczego ? – zdziwiłam się.
- Nie widziałaś tego jak patrzył na nas kiedy zatrzymałem Cię nim wyszłaś ?
- Widziałam, ale wydaje mi się, że on po prostu tego do końca nie rozumie…
- Co masz na myśli ? – spytał.
- Tego, że sam wiesz jak jesteśmy zżyci. A on tego nie wie. On ma rodzeństwo tylko od strony ojca. Z resztą zna nas ledwo jako postacie.. Nie zna historii.
- Może kiedyś pozna.
- Możliwe braciszku. Na razie jednak o nic nie pytał, może się wstydził, albo myślał, że nie wypada.
- Hmmm… Też tak może być. Too.. Co robimy ?
- Umm… Wiesz, jest już początek grudnia, a my nie mamy jeszcze nic na gwiazdkę.
- Fakt. Więc może jutro, jeśli nie będziemy mieć żadnych zadań od Scotta pojedziemy do centrum ?
- Okay. Nie ma problemu. – powiedziałam otwierając laptopa.
- Ey, dasz mi coś sprawdzić ? – spytał nagle Alan.
- Pewnie – odrzekłam kładąc mu laptopa na kolanach. Wtem Alan wszedł na Facebooka i przeglądał wiadomości z jakąś dziewczyną.
- Kto to ? – spytałam po chwili.
- To ? Ahm.. Nikt taki. Na Imię ma Isabella i mieszka ponoć niedaleko. Napisała do mnie, bo przyjechała tu niedawno z Kanady.
- Uuu.. Podoba Ci się ? – szturchnęłam go w ramię.
- Co ? Nie, nie. Ma chłopaka – zaśmiał się. – miałem jej tylko napisać gdzie jest przystanek.
- Mhmmm… Powiedzmy, że na razie w to wierzę. – uśmiechnęłam się. Gdy nagle mama zawołała nas na kolację. Powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę jadalni. Dawno nie jedliśmy razem, ale to dlatego, że Filip nigdy nie ma czasu. A mama bez Filipa nie chce jeść. Nie powiem, że za nim przepadam, no ale nic nie mogę poradzić. Razem z Alanem musimy dać radę.
- Jak wam minął dzień ? – spytał nasz ojczym.
- Zwyczajnie – odrzekłam krótko.
- Mhmm… No a co robiliście ?
- Chodziliśmy sobie.. Widzieliśmy Biebera. Nawet fajnie. – powiedziałam, a Alan dodał po chwili.
- Czemu tak nagle się tym interesujesz ?
- Alan! – upomniała go mama głosem pod tytułem „grzeczniej!”
- Nie tak nagle, po prostu mam dużo pracy. – uśmiechnął się, lecz jakoś nas to nie poruszyło. Kończyliśmy już jeść. Zawsze staramy się to robić jak najszybciej.
- A co z waszą nauką ? – ciągnął dalej Filip. Po twarzy brata widziałam że już długo tu nie wytrzyma.
- Scott załatwi nam nauczanie domowe. – odpowiedziałam.
-Domowe ? Nie wiem czy to będzie dla was dobre. – rzekł a Alan ni z tego ni z owego wybuchnął.
- TY W OGÓLE NIE WIESZ CO JEST DLA NAS DOBRE! Nigdy tego nie wiedziałeś i nawet nie starałeś się dowiedzieć. Nigdy o nic nie pytałeś i ledwo co czasami się odezwałeś. Nigdy nie byłeś nadmiernie miły dla nas. I co najważniejsze NIGDY – NIE – ZASTĄPISZ – NAM – OJCA! – Ostatnie wyrazy strasznie mocno zaakcentował. Po czym wstał od stołu, wziął kurtkę i wyszedł.
Mama patrzała na mnie, ja na nią, a Filip nie wiedział co się dzieje. Bez chwili zastanowienia wzięłam swoją kurtkę i wybiegłam za nim.
genialne <3 *_* czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuń+[zamienmy-sie-zyciem.blogspot.com]
kocham cię, wiesz ? jak nie, to już sie dowiedziałaś :) cudny rozdział :)
OdpowiedzUsuńJejku taki wciągający, że przeczytałam w 3 minuty :D
OdpowiedzUsuńJak zawsze spoko. Czuje się jakbym tam była. I wszystko widziała <3
Misiek