Rano
wstałam w zaskakująco dobrym humorze, gdyż obudził mnie właśnie brat. Nie
dostałam żadnej wiadomości od Scotta, więc dzień chyba miałam wolny. Podniosłam
się z łóżka i zorientowałam się, że jest już listopad.. Było dość ciepło, więc
założyłam: http://stylistki.pl/luzacki-taki-d-119550/.
Zajrzałam do brata i spytałam, czy chce się ze mną przejść. Niestety odmówił
mi, gdyż stwierdził że źle się czuje. Cóż… Wzięłam słuchawki i wyszłam z domu.
Szłam dość długo przez
osiedle, potem przeszłam obok przystanku, na słuchawkach „Die In Your Arms” .
Mogłam iść wszędzie.. Jednak coś mnie zaintrygowało. Dom, który wyglądał na
bardzo stary i już nie zamieszkały. Zaczęłam go oglądać… wydał mi się trochę
straszny, ale nie zawróciłam obejrzałam go z każdej strony za nim była jakaś
ścieżka… Okropnie zaciekawiło mnie dokąd ona prowadzi, więc bez chwili wahania
weszłam na nią. Szłam i szłam… Wydawała się ona nie mieć końca, zwłaszcza, że
po paru minutach byłam w lesie.. Na końcu lasu zobaczyłam jakieś światło, a
światło oznacza wyjście… Przyśpieszyłam i nagle przed oczyma ukazało mi się
jezioro. Wielkie i piękne. Gdzieniegdzie były drzewa i jedno miejsce, jakby
‘wysiedziałe’… jakby ktoś codziennie tam bywał.. Chociaż jezioro i otoczenie
wydawały mi się całkiem oderwane od rzeczywistości…
- Widzę, że odkryłaś moje tajemne miejsce – usłyszałam nagle głos zza pleców i zamarłam. Przez chwile nie odzywałam się i nie ruszałam jednak odwróciłam się i zobaczyłam Justina.
- T-t-twoje t-tajne miejsce ? – jąkałam się, a ręce zaczęły mi się trząść a do oczu znów napłynęły mi łzy.
- Ej nie płacz.. – powiedział Bieber. – Jeśli będziesz to robić za każdym razem kiedy mnie widzisz to raz, że będzie mi przykro, dwa, że dość często będziesz płakać.
- Okay – powiedziałam, ale łzy szczęścia ciągle napływały mi do oczu.
- Chyba nie chcesz, żeby było mi przykro, hmm ?
- Nieeee – odpowiedziałam biorąc głęboki wdech.
- No to powiedz – mówił siadając obok mnie – co tutaj robisz ?
- Ammm… zaciekawił mnie taki stary dom, ma chyba tylko parter z tego co widziałam i jest cały z drewna.
- Tak wiem.. Ale on tylko na pozór jest stary.
- Jak to ? – zdziwiłam się.
- Nie wiem czy mogę Ci to powiedzieć.. – zawahał się Juju – … Ale tam w środku jest salon gier. Mój salon gier.
- Żartujesz.
- Nie, nie żartuję. Po prostu wiem, że ludzie nie zbliżają się do takich domów. A on jest całkowicie bezpieczny. Kazałem go tak wybudować – uśmiechnął się.
- No… to jest pomysłowe. – odwzajemniłam uśmiech.
- Mogę Ci go pokazać, ale nie możesz powiedzieć nikomu. Okay ?
- Ammmm…
- Co jest ?
- Bo.. Ja zawsze o wszystkim mówiłam bratu, więc..
- Rozumiem… Możesz zadzwonić po brata. – powiedział i dał mi swój telefon. Zadzwoniłam po Alana i dokładnie wytłumaczyłam mu gdzie ma iść… Na początku upierał się przy tym, że źle się czuje, ale jednak udało mi się go przekonać.
Po około 10 minutach Alan przyszedł pod dom, gdzie czekałam już z Justinem.
- Yoo Biebs – przywitał się mój brat.
- Yoo. – odpowiedział.
- To co było tak ważnego, co chcieliście mi pokazać ? – spytał Alan, a Bieber po prostu odwrócił się w stronę domu mówiąc „chodźcie”. Tak też zrobiliśmy. Justin otworzył drzwi i dał ręką znak, że mamy wejść.. W tym momencie moim oczom ukazało się coś wspaniałego.. Jeden wielki pokój pełen automatów, z X-box’em 360, Nintendo wii i chyba milionem gier.
- Wooooow – powiedział mój brat, bo tego słowami nie można było określić.
- Jak wam się podoba ? - zapytał Justin.
- Boże.. Ty się jeszcze pytasz ? To jest wspaniałe! – oznajmiłam.
- Wspaniałe ? To jest ziemia obiecana! – zażartował mój brat.
- Cieszę się, że wam się podoba. – uśmiechnął się Biebs.
- Mam tylko jedno pytanie… - zaczęłam.
- Umm.. Tak ?
- Czy na tej sofie co tam stoi – pokazałam w róg pokoju – można spać ?
- Owszem. Czasami tu sypiam. Tam za drzwiami jest łazienka. – odpowiedział mi.
- Woow… Nie wierzę. – rzekłam, kiedy mój brat już dawno zabrał się za grę na X-Box-ie.
- Uwierz. Jakby coś, zawsze możecie tu nocować. Nawet mogę wam dać klucz – powiedział – tylko żeby NIKT się o tym nie dowiedział.
- Jej.. Dobrze. – odrzekłam trochę zszokowana, a Juju odczepił jeden klucz i włożył mi go do kieszeni spodni. Po chwili odruchowo spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 4.00pm. Czas strasznie szybko mi zleciał. Alan nie wykazywał nawet najmniejszej ochoty na wyjście z tego domu, jednak musieliśmy iść.. Chociaż na chwile.. Nie możemy być cały dzień poza domem nie dając znaku życia.
- Alan! ALAN! – próbowałam wyrwać go z transu grania.
- Cooooo ? – zareagował w końcu.
- Już po 4.00pm! Musimy iść.
- To Ty idź, a ja tu zostanę! – zaproponował dość chamsko Alan.
- Serio ? Mam iść ? Okay. Okay. – powiedziałam i już miałam wychodzić, gdy nagle ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie siostra. Idę z Tobą. – powiedział Alan. Nawet nie zauważyłam kiedy wstał. Justin dość dziwnie się na nas popatrzył. Nie dziwię mu się. Nikt tak naprawdę nie wie, jak silna więź łączy mnie i brata. Jak przez rodziców jedno chroniło drugiego. Alan był zawsze silniejszy psychicznie jak i fizycznie, ale był też czas, kiedy to on potrzebował mojego wsparcia, kiedy już całkowicie nie dawał rady.
W ciszy wyszliśmy z ‘salonu gier’ i ruszyliśmy w stronę domów. Cisza nie trwała zbyt długo, bo żadne z nas jej nie lubi.
- Widzę, że odkryłaś moje tajemne miejsce – usłyszałam nagle głos zza pleców i zamarłam. Przez chwile nie odzywałam się i nie ruszałam jednak odwróciłam się i zobaczyłam Justina.
- T-t-twoje t-tajne miejsce ? – jąkałam się, a ręce zaczęły mi się trząść a do oczu znów napłynęły mi łzy.
- Ej nie płacz.. – powiedział Bieber. – Jeśli będziesz to robić za każdym razem kiedy mnie widzisz to raz, że będzie mi przykro, dwa, że dość często będziesz płakać.
- Okay – powiedziałam, ale łzy szczęścia ciągle napływały mi do oczu.
- Chyba nie chcesz, żeby było mi przykro, hmm ?
- Nieeee – odpowiedziałam biorąc głęboki wdech.
- No to powiedz – mówił siadając obok mnie – co tutaj robisz ?
- Ammm… zaciekawił mnie taki stary dom, ma chyba tylko parter z tego co widziałam i jest cały z drewna.
- Tak wiem.. Ale on tylko na pozór jest stary.
- Jak to ? – zdziwiłam się.
- Nie wiem czy mogę Ci to powiedzieć.. – zawahał się Juju – … Ale tam w środku jest salon gier. Mój salon gier.
- Żartujesz.
- Nie, nie żartuję. Po prostu wiem, że ludzie nie zbliżają się do takich domów. A on jest całkowicie bezpieczny. Kazałem go tak wybudować – uśmiechnął się.
- No… to jest pomysłowe. – odwzajemniłam uśmiech.
- Mogę Ci go pokazać, ale nie możesz powiedzieć nikomu. Okay ?
- Ammmm…
- Co jest ?
- Bo.. Ja zawsze o wszystkim mówiłam bratu, więc..
- Rozumiem… Możesz zadzwonić po brata. – powiedział i dał mi swój telefon. Zadzwoniłam po Alana i dokładnie wytłumaczyłam mu gdzie ma iść… Na początku upierał się przy tym, że źle się czuje, ale jednak udało mi się go przekonać.
Po około 10 minutach Alan przyszedł pod dom, gdzie czekałam już z Justinem.
- Yoo Biebs – przywitał się mój brat.
- Yoo. – odpowiedział.
- To co było tak ważnego, co chcieliście mi pokazać ? – spytał Alan, a Bieber po prostu odwrócił się w stronę domu mówiąc „chodźcie”. Tak też zrobiliśmy. Justin otworzył drzwi i dał ręką znak, że mamy wejść.. W tym momencie moim oczom ukazało się coś wspaniałego.. Jeden wielki pokój pełen automatów, z X-box’em 360, Nintendo wii i chyba milionem gier.
- Wooooow – powiedział mój brat, bo tego słowami nie można było określić.
- Jak wam się podoba ? - zapytał Justin.
- Boże.. Ty się jeszcze pytasz ? To jest wspaniałe! – oznajmiłam.
- Wspaniałe ? To jest ziemia obiecana! – zażartował mój brat.
- Cieszę się, że wam się podoba. – uśmiechnął się Biebs.
- Mam tylko jedno pytanie… - zaczęłam.
- Umm.. Tak ?
- Czy na tej sofie co tam stoi – pokazałam w róg pokoju – można spać ?
- Owszem. Czasami tu sypiam. Tam za drzwiami jest łazienka. – odpowiedział mi.
- Woow… Nie wierzę. – rzekłam, kiedy mój brat już dawno zabrał się za grę na X-Box-ie.
- Uwierz. Jakby coś, zawsze możecie tu nocować. Nawet mogę wam dać klucz – powiedział – tylko żeby NIKT się o tym nie dowiedział.
- Jej.. Dobrze. – odrzekłam trochę zszokowana, a Juju odczepił jeden klucz i włożył mi go do kieszeni spodni. Po chwili odruchowo spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 4.00pm. Czas strasznie szybko mi zleciał. Alan nie wykazywał nawet najmniejszej ochoty na wyjście z tego domu, jednak musieliśmy iść.. Chociaż na chwile.. Nie możemy być cały dzień poza domem nie dając znaku życia.
- Alan! ALAN! – próbowałam wyrwać go z transu grania.
- Cooooo ? – zareagował w końcu.
- Już po 4.00pm! Musimy iść.
- To Ty idź, a ja tu zostanę! – zaproponował dość chamsko Alan.
- Serio ? Mam iść ? Okay. Okay. – powiedziałam i już miałam wychodzić, gdy nagle ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie siostra. Idę z Tobą. – powiedział Alan. Nawet nie zauważyłam kiedy wstał. Justin dość dziwnie się na nas popatrzył. Nie dziwię mu się. Nikt tak naprawdę nie wie, jak silna więź łączy mnie i brata. Jak przez rodziców jedno chroniło drugiego. Alan był zawsze silniejszy psychicznie jak i fizycznie, ale był też czas, kiedy to on potrzebował mojego wsparcia, kiedy już całkowicie nie dawał rady.
W ciszy wyszliśmy z ‘salonu gier’ i ruszyliśmy w stronę domów. Cisza nie trwała zbyt długo, bo żadne z nas jej nie lubi.
Super :D Chciałabym, żeby takie miejsca były realne :D
OdpowiedzUsuńJej, super! Dawaj szybko nn, prosze! :D <3
OdpowiedzUsuń@Kundzia_Bieber
superrr opowiadanie czekam na nn poinformuj mnie na gg 3609021
OdpowiedzUsuńahh, genialne *__* chciałabym mieć taki salon gier :D już nie mogę się doczekać nn <33 pozdrawiam, Ann<33
OdpowiedzUsuń+zapraszam do siebie [moneta-na-szczescie.blogspot.com] oraz [zamienmy-sie-zyciem.blogspot.com] <33
Super opowiadanie! Nie mogę się doczekać nn!! :)pisz szybkoo :D
OdpowiedzUsuńJesteś niesamowita i za to Cię kocham <3
OdpowiedzUsuńBlog też świetny <3 Wciągający ;D
Misiek