Za
kulisami czułam się już bezpiecznie. Podano mi i Alanowi wodę. Scooter
przybiegł do nas.
- Byliście świetni. Ludziom strasznie się podobało!
- Super! Prawie padłam na zawał.! – krzyknęłam z sarkastycznym entuzjazmem.
- Czemu ? – spytał Scott.
- Bo miałam tremę. – rzekłam.
- A Ty Alan ? – zapytał ciekawie.
- Też.. Ale udawałem że jest okay. Wiesz SWAAAG – rzekł Alan i napił się wody.
- A od kiedy ty mówisz ‘swag’ bracie ? – spytałam
- Od dokładnie wczoraj.. Bieber mówi to przynajmniej 3 razy na minutę.
- Weź mnie nie denerwuj ! – krzyknęłam
- Justin u was był ? – zdziwił się Scott.
- U mnie. – powiedział Alan – Ona spała – skończył wskazując na mnie.
- No to miałeś fart. Hahah. – zaśmiał się Scooter.
- Czemu ? – tym razem ja się zdziwiłam.
- Bo on rzadko przychodzi tak oooo…
- Ale on przyszedł do niej – znów pokazał na mnie. – pogadać z nią i czegoś się dowiedzieć, ale chyba była zmęczona.
- Jeśli będzie chciał to kiedyś przyjdzie jeszcze raz. Pisałaś z nim. ? – spytał jeszcze Scooter.
- Tak – uśmiechnęłam się. – I napisał sprayem na ulicy „Witam i życzę powodzenia Nicole! ~ Love ya. Justin”.
- Ah ten Bieber. Znów będę musiał płacić za ‘wandalizm’ – zażartował Scott. – Limuzyna będzie tu dopiero za jakąś godzinę. Możecie posiedzieć w kawiarni. Ja jadę jeszcze na chwilę do studia Biebera. – Powiedział wychodząc.
- Okay. – powiedziałam równo z Alanem.
Wyszliśmy zza kulis i usiedliśmy w kącie kawiarni. Kelnerka przyjęła nasze zamówienia na koktajl. Nieoczekiwanie podeszła do mnie mała dziewczynka pytając, czy dam jej autograf.
- Awww.. Oczywiście – powiedziałam. – Jak się nazywasz ?
- Catlin – odpowiedziała malutka, a ja szybko się podpisałam. Potem mała podeszła do Alana z tym samym pytaniem dodając jeszcze, że jest ładny, a ja się zaśmiałam, że ma branie. Alan nie zwrócił na to uwagi i również podpisał się Catlin.
Kelnerka przyniosła nam koktajle. Popijaliśmy je i rozmawialiśmy na temat występu.. Strasznie wciągnęła nas rozmowa. Razem z Alanem myśleliśmy co będzie dalej… Po chwili zorientowaliśmy się, że przez ostatnią godzinę minęło 20minut(-.-). Strasznie nam się nudziło, ale musieliśmy tam siedzieć. Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok.. Zaczęłam się rozglądać dookoła, by ogarnąć, kto taki na mnie patrzy.. To ta trójka chłopaków, którzy weszli w połowie występu. W sumie wzrok widziałam tylko jednego, bo ta dwójka miała okulary. Ale byli obróceni w moją stronę.
- Kto to ? – spytał Alan.
- Skąd mam wiedzieć ? Dziwnie się patrzą.
- Może się w Tobie zakochali po występie. – zaśmiał się Alan.
- A może w Tobie ?
- No może.. jak można mnie nie kochać ? – powiedział Alan zarzucając włosami.
- Oj… jakoś można – powiedziałam lekko się podnosząc i czochrając mu włosy.
- Oj przestań. Wiem, że mnie kochasz…
- No, jasne… pewnieee! Jakże mogłabym nie – śmiałam się. Nagle poczułam że coś złapało mnie za ramię. Zdrętwiałam ze strachu. Alan uśmiechnął się, a ja mnie miałam bladego pojęcia co się dzieje.
- Świetny występ. – rzekł głos zza moich pleców, a ja wciąż siedziałam nieruchomo.
- Dzięki – odpowiedział mój brat.
- Tak w ogóle to yoo Alan.
- Yoo Justeeeeeen! – Alan wstał u przywitał się z chłopakiem.
- Amm.. Możemy iść za kulisy ? – zapytał chłopak.
- Pewnie – mówił mój brat chwytając mnie za rękę i prowadząc za kulisy.
Za kulisami otrząsnęłam się. Ale to nie trwało długo, bo ten „Justeeeen” zdjął okulary i kaptur. I właśnie wtedy ukazał mi się Bieber. Łzy ze szczęścia napłynęły mi do oczu.
- Hej shawty. – powiedział do mnie. A ja nie mogłam nic powiedzieć, bo normalnie zaczęłam płakać.
- Wielka Belieberka. Już prawie 4 lata. – rzekł Alan.
- Aww.. Nie płacz – mówił Juju przytulając mnie do siebie, a ja nie mogłam się opanować. Nie mogłam uwierzyć, że tu jestem, że on tu jest. – Nie płacz – powtórzył i odsunął mnie od siebie, ale wciąż oplatając mnie ramieniem, a mój brat otarł mi łzy. – Jest dobrze, nie płacz mała.
- Boże, ja nie wierzę – mówiłam a łzy jeszcze spływały mi po policzku.
- W co nie wierzysz ? – zapytał Justin
- W to, że TY tu jesteś.
- A jednak. Przyjechałem, bo wiedziałem że dzisiaj tu śpiewasz. – uśmiechnął się.
- Chwila. Scooter pojechał do Ciebie do studia. – powiedział Alan i w tym samym momencie zadzwonił telefon Biebera.
- Tak ? – odebrał.
- GDZIE TY JESTEŚ ?! – usłyszeliśmy w telefonie głos Scotta.
- Ammm… Słabo Cię słyszę Scott. Coś zakłóca mi sygnał. Jakaś super gwiazda zakłóca mi syg.. – rozłączył się. Wszyscy patrzeliśmy na niego jak na wariata. – No co ? – zapytał po chwili.
- Nie powinieneś mu powiedzieć gdzie jesteś ? – zapytałam.
- Powinienem też być na właśnie na próbie w studiu. Ale wiesz, że..
- Lubisz łamać zasady… Wiem – powiedziałam uśmiechając się.
- Czy Ty…
- Nie, nie czytam Ci w myślach – znów mu przerwałam. – Upss..
- Wow. Niesamowite. Dobra, miło Cię było poznać, ale muszę już wracać, bo Scott mnie zabije.
- Okay. Po nas też zaraz przyjedzie limuzyna.
-No to.. Być może do zobaczenia. – pożegnał się Juju – O! Jeszcze jedno ! – dodał.
- Co takiego ?
- Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie ? – uśmiechnął się.
- Hahahah. No skoro nalegasz – zaśmiałam się.
Justin podał aparat swojemu koledze, który zrobił nam zdjęcie. Biebs podziękował, przypulił mnie, pożegnał się z Alanem i wyszedł razem z kumplami.
Po jego wyjściu uświadomiłam sobie co właśnie się stało i wyszłam zza kulis prosto na dwór, gdzie akurat podjechała limuzyna. Brat wybiegł chwile po mnie i pojechaliśmy do domu.
- Super! Prawie padłam na zawał.! – krzyknęłam z sarkastycznym entuzjazmem.
- Czemu ? – spytał Scott.
- Bo miałam tremę. – rzekłam.
- A Ty Alan ? – zapytał ciekawie.
- Też.. Ale udawałem że jest okay. Wiesz SWAAAG – rzekł Alan i napił się wody.
- A od kiedy ty mówisz ‘swag’ bracie ? – spytałam
- Od dokładnie wczoraj.. Bieber mówi to przynajmniej 3 razy na minutę.
- Weź mnie nie denerwuj ! – krzyknęłam
- Justin u was był ? – zdziwił się Scott.
- U mnie. – powiedział Alan – Ona spała – skończył wskazując na mnie.
- No to miałeś fart. Hahah. – zaśmiał się Scooter.
- Czemu ? – tym razem ja się zdziwiłam.
- Bo on rzadko przychodzi tak oooo…
- Ale on przyszedł do niej – znów pokazał na mnie. – pogadać z nią i czegoś się dowiedzieć, ale chyba była zmęczona.
- Jeśli będzie chciał to kiedyś przyjdzie jeszcze raz. Pisałaś z nim. ? – spytał jeszcze Scooter.
- Tak – uśmiechnęłam się. – I napisał sprayem na ulicy „Witam i życzę powodzenia Nicole! ~ Love ya. Justin”.
- Ah ten Bieber. Znów będę musiał płacić za ‘wandalizm’ – zażartował Scott. – Limuzyna będzie tu dopiero za jakąś godzinę. Możecie posiedzieć w kawiarni. Ja jadę jeszcze na chwilę do studia Biebera. – Powiedział wychodząc.
- Okay. – powiedziałam równo z Alanem.
Wyszliśmy zza kulis i usiedliśmy w kącie kawiarni. Kelnerka przyjęła nasze zamówienia na koktajl. Nieoczekiwanie podeszła do mnie mała dziewczynka pytając, czy dam jej autograf.
- Awww.. Oczywiście – powiedziałam. – Jak się nazywasz ?
- Catlin – odpowiedziała malutka, a ja szybko się podpisałam. Potem mała podeszła do Alana z tym samym pytaniem dodając jeszcze, że jest ładny, a ja się zaśmiałam, że ma branie. Alan nie zwrócił na to uwagi i również podpisał się Catlin.
Kelnerka przyniosła nam koktajle. Popijaliśmy je i rozmawialiśmy na temat występu.. Strasznie wciągnęła nas rozmowa. Razem z Alanem myśleliśmy co będzie dalej… Po chwili zorientowaliśmy się, że przez ostatnią godzinę minęło 20minut(-.-). Strasznie nam się nudziło, ale musieliśmy tam siedzieć. Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok.. Zaczęłam się rozglądać dookoła, by ogarnąć, kto taki na mnie patrzy.. To ta trójka chłopaków, którzy weszli w połowie występu. W sumie wzrok widziałam tylko jednego, bo ta dwójka miała okulary. Ale byli obróceni w moją stronę.
- Kto to ? – spytał Alan.
- Skąd mam wiedzieć ? Dziwnie się patrzą.
- Może się w Tobie zakochali po występie. – zaśmiał się Alan.
- A może w Tobie ?
- No może.. jak można mnie nie kochać ? – powiedział Alan zarzucając włosami.
- Oj… jakoś można – powiedziałam lekko się podnosząc i czochrając mu włosy.
- Oj przestań. Wiem, że mnie kochasz…
- No, jasne… pewnieee! Jakże mogłabym nie – śmiałam się. Nagle poczułam że coś złapało mnie za ramię. Zdrętwiałam ze strachu. Alan uśmiechnął się, a ja mnie miałam bladego pojęcia co się dzieje.
- Świetny występ. – rzekł głos zza moich pleców, a ja wciąż siedziałam nieruchomo.
- Dzięki – odpowiedział mój brat.
- Tak w ogóle to yoo Alan.
- Yoo Justeeeeeen! – Alan wstał u przywitał się z chłopakiem.
- Amm.. Możemy iść za kulisy ? – zapytał chłopak.
- Pewnie – mówił mój brat chwytając mnie za rękę i prowadząc za kulisy.
Za kulisami otrząsnęłam się. Ale to nie trwało długo, bo ten „Justeeeen” zdjął okulary i kaptur. I właśnie wtedy ukazał mi się Bieber. Łzy ze szczęścia napłynęły mi do oczu.
- Hej shawty. – powiedział do mnie. A ja nie mogłam nic powiedzieć, bo normalnie zaczęłam płakać.
- Wielka Belieberka. Już prawie 4 lata. – rzekł Alan.
- Aww.. Nie płacz – mówił Juju przytulając mnie do siebie, a ja nie mogłam się opanować. Nie mogłam uwierzyć, że tu jestem, że on tu jest. – Nie płacz – powtórzył i odsunął mnie od siebie, ale wciąż oplatając mnie ramieniem, a mój brat otarł mi łzy. – Jest dobrze, nie płacz mała.
- Boże, ja nie wierzę – mówiłam a łzy jeszcze spływały mi po policzku.
- W co nie wierzysz ? – zapytał Justin
- W to, że TY tu jesteś.
- A jednak. Przyjechałem, bo wiedziałem że dzisiaj tu śpiewasz. – uśmiechnął się.
- Chwila. Scooter pojechał do Ciebie do studia. – powiedział Alan i w tym samym momencie zadzwonił telefon Biebera.
- Tak ? – odebrał.
- GDZIE TY JESTEŚ ?! – usłyszeliśmy w telefonie głos Scotta.
- Ammm… Słabo Cię słyszę Scott. Coś zakłóca mi sygnał. Jakaś super gwiazda zakłóca mi syg.. – rozłączył się. Wszyscy patrzeliśmy na niego jak na wariata. – No co ? – zapytał po chwili.
- Nie powinieneś mu powiedzieć gdzie jesteś ? – zapytałam.
- Powinienem też być na właśnie na próbie w studiu. Ale wiesz, że..
- Lubisz łamać zasady… Wiem – powiedziałam uśmiechając się.
- Czy Ty…
- Nie, nie czytam Ci w myślach – znów mu przerwałam. – Upss..
- Wow. Niesamowite. Dobra, miło Cię było poznać, ale muszę już wracać, bo Scott mnie zabije.
- Okay. Po nas też zaraz przyjedzie limuzyna.
-No to.. Być może do zobaczenia. – pożegnał się Juju – O! Jeszcze jedno ! – dodał.
- Co takiego ?
- Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie ? – uśmiechnął się.
- Hahahah. No skoro nalegasz – zaśmiałam się.
Justin podał aparat swojemu koledze, który zrobił nam zdjęcie. Biebs podziękował, przypulił mnie, pożegnał się z Alanem i wyszedł razem z kumplami.
Po jego wyjściu uświadomiłam sobie co właśnie się stało i wyszłam zza kulis prosto na dwór, gdzie akurat podjechała limuzyna. Brat wybiegł chwile po mnie i pojechaliśmy do domu.
genialne *__* jaa chcem więcej ;pp uwielbiam to opowiadanie ^^ to czekam na nn ;D pozdrawiam, Ann<33
OdpowiedzUsuń+zapraszam do siebie, liczę na rewanżyk :D [moneta-na-szczescie.blogspot.com] oraz [zamienmy-sie-zyciem.blogspot.com]
Całuski.. ;P :**
Wpadnę <3
UsuńGenialne .! Tyle Biebera.. *,*
OdpowiedzUsuń~Belieber boy ~
Aww.. Dziękuję <3
UsuńJa nie mogę <3
OdpowiedzUsuńTo jest tak boskie, że ufdhusdoasdoha
Hahahaha wiem wariatka ze mnie, ale świetny :*
Misiek